reklama

Seks w ciąży

A może powiedz mu,ze stresujesz się,gdy pije,bo jesteś w ciąży. Jesli zacznie się akcja porodowa to nawet nie będzie mógł cię po takim piwku zawieźć do szpitala 🤷‍♀️Może ruszy go jakoś ten argument. Zreszta będzie to realny problem w tym momencie.

On sam powiedział że w czerwcu (na koniec czerwca-poczatek lipca mam termin) nic nie tyka bo wie że w każdej chwili się poród może zaczac. Ja sobie nawet nie wyobrażam takiej sytuacji że on jest chociażby po pół piwie a nagle ja zacznę rodzic. Przez takie podjejscie do alko też mi się odechciewa wszystkiego z nim,serio
 
reklama
A wg mnie można być alkoholikiem pijąc jedno piwo na tydzień,a nie być nim pijąc codziennie po dwa. Zależy od kontekstu i sytuacji,na która składa się wiele czynników. To nie takie proste do osadzenia.
Alkoholik po prostu musi się napić i nie odmówi sobie. Dodatkowo się usprawiedliwia w kółko. Bo praca ,bo weekend ,bo impreza bo coś. Tak jak z każdym nałogiem zresztą
 
A jesli chodzi o seks w ciąży to faceci różnie reaguja,kiedy partnerka jest w ciąży. Oni tez przecież to przezywają po swojemu. Mówiąc szczerze mojemu tez jest „dziwnie” to robić,gdy jestem w ciąży. Widzę po nim,ze obawia sie,żeby jakoś nie zaszkodzić dziecku. Zreszta akurat u nas na początku mieliśmy zakaz,bo był krwiak,teraz tez,bo zagrożenie przedwczesnym porodem…wiec i tak jakoś się dziwnie to wszystko poskładalo…nie ma co się zmuszać,jesli nie czujesz sie pewny. Można sobie okazywać czułość w inny sposób. Te 9 miesięcy,a u was już teraz znacznie mniej,szybko minie i myśle,ze nie seks jest teraz najważniejszy. Warto jednak zadbać o podtrzymywanie dobrej atmosfery w związku i wzajemnej bliskości np.przez przytulanie,wspólne kolacje czy oglądanie filmu. Bądźcie blisko siebie,seks jie zawsze jest do tego niezbędny 🙂
No te blisko siebie to kluczowe słowo. A wspomniałam o seksie bo nie było jakiegoś problemu z tym ,wiadomo że z czasem to inaczej wygląda. A mi po prostu brakuje tego i ogółem czułości. W ciąży to dla mnie ważne. Wiadomo że hormony o te sprawy różnie się mają. Ciało się zmienia, wszysrko inne też.
 
On sam powiedział że w czerwcu (na koniec czerwca-poczatek lipca mam termin) nic nie tyka bo wie że w każdej chwili się poród może zaczac. Ja sobie nawet nie wyobrażam takiej sytuacji że on jest chociażby po pół piwie a nagle ja zacznę rodzic. Przez takie podjejscie do alko też mi się odechciewa wszystkiego z nim,serio

Ja tylko dodam od siebie - mój mąż nie rozumiał dlaczego nie chce aby pił alkohol w trakcie ciąży, nie przez sam fakt picia, a bardziej przez mój strach "a co gdybyśmy musieli nagle jechać do szpitala". Pół rodziny oczywiście marudziło na mnie, że na święta nie dam wypić piwa mężowi.
Traf chciał, że w 22 TC złapał mnie ogromny ból, nie wiedzieliśmy co się dzieje i jechaliśmy do szpitala jak karetką, okazało się że mam kamienie w woreczku stąd atak bólu. Ale po wszystkim mąż sam stwierdził, że wolał wziąć sprawy w swoje ręce. Gdyby był po piwie stery samochodu musiałby oddać moim rodzicom, a tak sam mógł zapanować jako mężczyzna nad sytuacją. Ponadto ja czułam się bezpiecznie w szpitalu, wiedziałam, że może jechać do domu/coś mi kupić etc.
Teraz sam zrozumiał, że ciąża to specyficzny stan i nikomu nikt nie życzy nagłych wyjazdów gdyby miało się coś dziać, ale lepiej być zawsze przygotowanym.
 
On akurat nie ma z tym problemu, ja jestem osobą wierzącą i mąż jest wierzący, jeśli chodzi o alkohol to adwent, post , sierpień alkoholu mąż nie pije, jak również gdy widzi że jestem zmęczona albo źle się czuję to to też nie ma piwa, nie jest przez to nerwowy, w styczniu chorowałam 2 tygodnie piwka nie było, dlatego ja osobiście u mojego męża problemu nie widze
Ale wiara nie ma nic do alkoholizmu.
I to co piszesz wcale nie daje potwierdzenia, że nie ma problemu z alkoholem. Wśród znajomych mam osobę która może i rok nie pić, a później jak wpadnie to miesiąc jest masakry.
I na początku to było piwko przy okazji, później piwko na mocz i poszło...
 
Ale wiara nie ma nic do alkoholizmu.
I to co piszesz wcale nie daje potwierdzenia, że nie ma problemu z alkoholem. Wśród znajomych mam osobę która może i rok nie pić, a później jak wpadnie to miesiąc jest masakry.
I na początku to było piwko przy okazji, później piwko na mocz i poszło...
Czyli widzę że mój mąż już został zdiagnozowany przez co niektóre osoby i wychodzi ze jest alkoholikiem, ja z nim na codzień zyje i lepiej wiem niz Panie z forum czy mój mąż ma problem czy nie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry