Oczywiście zgadzam się z tym, że każde dziecko jest inne i nie do każdego można zastosować tę samą zasadę... Zresztą wcześniej już pisałam, że wszystko zależy od konkretnego dziecka. Ale czasem warto spróbować czegoś innego, jeśli stosowane dotychczas metody nie skutkują... A jeśli chodzi o poradniki, to często wręcz doprowadzają mnie do szału... Kiedy byłam w ciąży z długo oczekiwanym Marcinkiem, naczytałam się ich dużo i wydawało mi się, że doskonale sobie poradzę z dzieckiem... A potem życie zaczęło wprowadzać poprawki. Wg poradnika: nie dawać smoczka, u nas: smoczek niezbędny, bo Marcinek miał ogromną potrzebę ssania. Poradnik: nie dopajać dziecka karmionego piersią, u nas: w pierwszych dniach życia Marcinek rzadko robił siusiu, czasem z rdzawym nalotem, musiał dostawać dużo picia w ciągu doby, bo mogło dojść do uszkodzenia nerek. Poradnik: do ukończenia przez dziecko 10 miesięcy nie podawać glutenu, a do 3 r.ż. mleka krowiego, u nas: od 5 miesiąca Marcinek zaczął bardzo słabo przybierać na wadze, po kaszkach i mleku modyfikowanym (różnych!) zwracał, miał bóle brzuszka i zaparcia, od 7 miesiąca lekarka zaleciła podawanie m.in. kaszy manny na mleku krowim, budyniu, chleba itp. i od tej pory skończyły się kłopoty. Najlepiej zaufać własnej intuicji...