reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Ann to smyrane to na pewno twoje maluszki:tak: lada moment pewność będziesz miała:-D pewnie się nasila muskanie jak leżysz więc na pewno :-) mój mężyk własnie wraca więc sie pożegnam na dziś:-) dobranoc dziewczyny do juterka:-)
 
Ostatnia edycja:
Ann to smyrane to na pewno twoje maluszki:tak: lada moment pewność będziesz miała:-D pewnie się nasila muskanie jak leżysz więc na pewno :-)
no wlasnie jak leze to niewiele sie tam dzieje, ale moj m twierdzi ze jak przylozy ucho to cos tam slyszy...:baffled:
martwic to sie jeszcze nie martwie, bo to juz pewnie kwestia kilku dni jak dostane kopa :-D
 
kurcze miałam się nie pytać na USG co będzie ale nie wiem czy wytrzymam jak patrze na listę sierpówek a tam tak różowo to tez chciała bym znać płeć ale jakoś się boje rozczarowania , zobaczymy jak wyjdzie mi to USG w środę
 
Ann,
ja poczulam pierwszego kopniaczka w sobote. wczesniej tez czulam delikatne smyrniecia i to nie codziennie. Jestem w 22 tc (mam termin na 1 sierpnia), takze nie masz sie czym martwic:)

 
hej dziewczyny a ja jak zwykle dopiero o tej porze nadrabiam a tu takie wieści!!!
martwię się o Piwonię - mam nadzieję że wszystko ok, trzymam kciuki....

no i o Kasię troche bo się od usg nie odezwała :) no ale mam nadzieję że pomimo zaskoczenia i zawiedzenia jakoś sobie to wszystko poukłada i weźmie pod uwagę tylko te pozytywne strony posiadania samych synów - a jest takich sporo - wiem bo już to sobie przerobiłam ;) no a tak swoją drogą to może my byśmy musiały sobie mężów pozmieniac żeby się córeczki doczekać? w sumie to do nich z reklamacją...
 
Ja dopiero teraz doczytałam, że u Kasi syn. Dobrze, ze zdrowiutki, ale pewnie jej przykro, bo tak chciała córkę. Całe szczeście ma troche czasu, żeby oswoić się z tą myślą.
 
w sumie dopiero się dopatrzyłam jak Kasia późno na tym usg była...


a co do opieki nad maluchem - ja nie miałam żadnych totalnie doswiadczeń swoich ani w rodzinie małych dzieci ...no troszkę tego co się z gazet naczytałam i szkoła rodzenia mnie nauczyła i jakoś się specjalnie nie stresowałam i intuicyjnie sobie ze wszystkim radziliśmy
co prawda miałam mamę na miejscu ale ona to się zupełnie do niczego nie wtrącała jeśli chodzi o traktowanie noworodka bo ostatnim z którym miała do czynienia byłam ja 30 lat temu :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry