Hej!
Ja wczoraj długo nie mogłam zasnąć - moja mama rozmawiała z moja siostrą z Włoch akurat jak było trzęsienie wczoraj :-( i cały wieczór szukałam dla nich biletu na samolot, potem sie okazało, ze maz siostry wylądował w szpitalu... Boże dziewczyny jak ja bym juz chciała, żeby oni byli w Polsce... strasznie- tylko skacze po wiadomościach... wczoraj wieczorem był z nimi wywyiad w faktach z jednej strony lepiej bo ich zobaczylismy z drugiej Irek głowa rozbita, potem tel od Agatki, że jednak wzięli go do szpitala... masakraaaaa
Mój mąż chciał wsiadac w samochód i po nich jechać - więc ja sie jeszcze bardziej zdenerwowałam bo chyba juz bym w ogóle umarła jakby mi jeszcze on tam pojechał a niczego by nie przyspieszył. Dziś bedziemy próbować zorganizować cos przez ambasadę, no i mam nadzieję, że Irka wypuszcza ze szpitala...