My jak razem rodzilismy to był ze mną (a też jest z tych bojących,jak widzi krew to mdleje itd).Cały poród był przy mnie ,masował ,czoło ocierał, picie nosił pod prysznicem pomagał ,a jak przyszło do rodzenia to trzymał za rękę (stał w głowie i mówił ,że wszystkiego przeciez nie widział),bo z przodu byli lekarze i połozne.Nie ma jakiś wstrętnych doświadczeń.A dziewczyna ,która po mnie rodziła tez była z mężem to onz kolei wyszedł na te ostatnie parcia stał na korytarzu ,bo mówi ,że nie może patrzeć jak żona się męczy zaraz wszystkich pozabija i jak tylko usłyszał płacz dziecka to wszedł odciął pempowinę i wszystko gra.Mój mówi ,że co 4 oczy to nie 2.Sprawa indywidualna.


sorry ze na tym watku ale myszka mi sie rozladowala i nie lubie manewrowac ta na laptopie.
