cześć.
po szkole rodzenia pojechaliśmy do szpitala. Młody od wczoraj bardzo mło się ruszał, a dziś w zasadzie wcale, pomimo czekolady, banana etc... wpychałam w siebie cukier, żeby go pobudzić, a tu nici..
w szpitału posłuchałam serduszka, biło... ale jeszcze ktg i usg...
w zasadzie nie wiadomo, czemu nie chciał się ruszać.. oprócz tego, że się znowu przekręcił, co prawda główka wciąż w dole, ale lekko poprzecznie, tym razem po prawej stronie... no i faktycznie mało ruchliwy. Na USG nie chciał się ruszć, dopiero mocno szturchnięty lekko się poruszył. Na KTG zaczął się ruszać dopiero pod koniec. Nawet jakieś skurcze się udało zarejestrować.
W każdym razie kazali jechać do domu i obserwować, liczyć ruchy etc. Ważne, że przekonałam się, że nic mu nie jest... ale strachu się najadłam.