Współczuję Wam dziewczyny z tymi remontami .Ciesze się ,że ja swojego dusiłam ,tupałam i płakałam i w końcu zgodził się na remont luty ,marzec .Tylko nic wtedy nie schło i za prąd musieliśmy zapłacić 300 zł,bo suszyli wszystko maszynami hihihihipiwonia ty przynajmniej masz się gdzie podziać z dziećmi w czasie remontu a my w tym kurzu musimy siedzieć na szczęście zapisałam chłopców na polowe wakacji do przedszkola więc do południa mam ich gdzie dać a potem to wychodzę z siebie bo dzieci jak to dzieci nudzą się przeszkadzają a wyjść z nimi w taką pogodę też niema gdzie ja się tylko modle żeby nie urodzić w trakcie tego bałaganu bo nawet łóżeczka nie było by gdzie postawić



Jakos to bedzie