dzień dobry ranne ptaszki.
U mnie wicie gniazda na całego. Mąż wczoraj wyszorował ściady w kuchni takim śmierdzącym płynem, jeszcze dziś raz trzeba przemyć czystą wodą. Ja się za to nie biorę strasznie śmierdzi. Ale zaraz zdejmę pokrowce z kanapy i pewnie przeczyszczę wykładzinę waniszem albo czymś innym. Chcieliśmy coś kupić na nią dywan albo inną wykładzinę, ale w naszym zadupiu nic nie ma a z Ikei nie dowożą a my niemotoryzowani...
Wampirka to dobrze że Gabrysia juz nie w inkubatorze i że rośnie. A z cukrzycą to ci nie zazdroszczę, ja całą ciążę czułam że nademną wisi, i udało mi się bo nie dostałam.