Efe1980
Sierpniowa mama Gabrysi
Nie no wchodzę i czytam o Kasi to się tylko wkurzam. Już jak ją przyjęli niech jej pomogą a nie ją chcą do domu odesłać?! W końcu w drodze powrotnej do domu może ją złapać.
Paranoja jakaś w tych szpitalach panuje.
Idę robić coś dalej, bo nerwów mi szkoda.
Trzymam kciuki żeby Kasi w końcu się udało!
Paranoja jakaś w tych szpitalach panuje.Idę robić coś dalej, bo nerwów mi szkoda.
Trzymam kciuki żeby Kasi w końcu się udało!
Mogłaby już dziewczyna urodzić, bo jej to chyba teraz najciężej, bo bez męża chwilowo została. Może jednak się uda - do wieczora jeszcze troche czasu zostało. Trzymam kciuki:-)
Masakra! Mój mąż to myslałam, że wyjdzie z siebie. Najpierw czekałam na lekarza, potem na ktg, potem znowu do lekarza i okazało sie że jest juz inny i jeszcze usg wymyslił. Potem czekałam na usg, bo najpierw robili pacjentom ze szpitala, potem znowu na lekarza czekałam i tak zeszło....... Myślałam, że już zaczne tam rodzić. Ja to sie jeszcze w miarę dobrze czuję, ale jakby trafiło na kogoś bardziej "wyczerpanego" ciążą, to nie wiem, czy by wytrzymał.
super mają


wiec możemy byc dwie i się za rączki trzymać

naprawde sie mogli zlitowac i doprowadzic do porodu...