reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
A wiecie co?? Tak sie zastanawiam czy zawsze coreczki sa podobne do tatusiow?? Bo moja to naprawde wykapany tata i to juz tak bardzo widac:tak:Normalnie szok...i nie tylko ja to widze,kazdy kto na nia spojrzy od razu tekst:caly tata!
A tata dzisiaj wczesniej wrocil z pracy i siedzi z mala...ale dlugo nie posiedzi,malutka zaraz bedzie jadla a tata pojdzie spac:dry:
 
reklama
Aneczka- trzymajcie sie dzielnie, trzymam kciuki oby jak najszybciej przeszło!!!

mój mąz robi wszystko przy dzieciach na równi ze mną (no oprócz karmienia piersią ale w sytuacji awaryjnej karmi bicepsem - ma na nim kilka malinek bartkowych;) i dla mnie nie jest to żadne wytłumaczenie że on idzie do pracy bo niejednokrotnie ich praca jest lżejsza niż nasza praca w domu!!! zwłaszcza z dwójką dzieci...jesli nie fizycznie to psychicznielżejsza - no zreszta zalezy kto gdzie pracuje ale praca w domu jest wg mnie nie "gorsza" a jak ktoryś nie docenia to powinien dokładnie przerobić sobie tak cały dzień z dzieckiem w domu i jeszcze posprzątac i ugotować w tym czasie!!!
 
Oj widzę nadszedł czas narzekania na facetów. Ja niestety się nie przyłącze, bo mój na razie (odpukać) spisuje się świetnie. Wraca szybciej z pracy, chodzi z nami na spacery, robi zakupy. No i najważniejsze od początku to on kąpie Gabi ja jeszcze nie miałam tego zaszczytu.
Chogata podziwiam że wózek targasz z 4 piętra. Jak ty to robisz? Mój za ciężki. Sama gondola waży 5 kg + dziecko 3kg = 8kg. A nie wspominam o stelażu, bo on jeździ w samochodzie. Jak chcę wyjść na dwór to czekam aż mój wróci i schodzimy z dzieckiem w gondoli, na parking, do samochodu i wpinamy gondole w stelaż. No masakra jakaś:wściekła/y: I nie umiem tego rozwiązać, bo wózkarni nie ma a na dole w klatce nie mogę zostawić, bo brak miejsca :wściekła/y:
Ja kupiłam taki wózek ,ze gondola waży góra 2kg ale mi się zdaje ,ze 1,5 kg.No stelaż z 7kg,ale najpierw znosze stelaz a potem mała w gondoli ijade .Najgorzej jest jak wracam po maratonie po lesie nogi mi wchodzą w 4 litery a tu targaj na dwa razy wózek do góry:szok:.Próbowałam zostawiać wózek u nas w piewnicy (stelaż) i tylko gondole brać ma górę ,ale jakoś albo zapomne kluczy albo małż je zabierze bo coś targa do pracy z niej:tak:.Mójteż chodził na zakupy i skakał przy małej ,ale za moim pozwoleniem jeździ na ryby sobie ze dwa razy w tyg.A ja w tym czasie kłade się z mała spać choc na godzinke bo mój organizm jeszcze się nie nastroił do wstawania w nocy.A na spacer chodze ze znajomą ,która ma 6 mesięcznego syka i umawiamy się na 10 do 14 ,bo o 14:30 wraca syn ze szkoły .Odrabiamy lekcje albo ja albo mąż z nim siedzimy .Potem jemy obiadek i ja lulu z małą a małz na ryby wstaje sprzątam czy robie inne pierdoły jak mała wstaje ok.19 kompię ją karmie i małż siedzi z małą a ja szykuję obiad na następny dzień.Ok 23 idziemy spać a wstajemy o7 rano.Tak jakos mam ułozony dzień imi pasuje.Na weekendy tylko jest inaczej.
 
Aneczka a co malutkiej dolega??
i dużo zdrówka dla niej i oby to był tylko weekendowy pobyt po za domkiem,trzymam mocno kciuki
a do mnie dzisiaj ma przyjść pielęgniarka na wizyte patronażową,wiec sie ciesze bo mam kłopot z mascia,bo Gentamecyne wycofali i niewiem co malukiej dac,a mojej lekarki dzisiaj nie ma:-(

ide z nudów szarlotke upiec,bo mała mi śpi od 10 i chyba jej dobrze tak

Piwonia ja mam gentamycyne w kropelkach, kupowałam z tydzień temu...
 
aż serce ściska jak się czyta, że takie maleństwa chorują... Aneczka bądź dobrej myśli, cokolwiek dolega Twojej córci - w końcu minie!!!

moja mała coś znów świruje z karmieniami - woła jeść co półtora godziny a wrzask taki, jakby nie jadła pół dnia... czyżby znów jakiś skok czy co..?

a co do wózków - u nas jest winda, mieszkamy na 4 piętrze, ale za to żeby z tej windy zejść do klatki trzeba pokonać 7 stopni... i tu jest problem, bo niby to nie wiele, ale jednak się nie przefrunie; jak jeździłam deltimem to najpierw zwoziłam stelaż, potem wracałam na górę po malutką w gondolce i z powrotem tak samo;

teraz, z nowym wózkiem (parę kg lżejszym) po prostu zjeżdżam tylnymi kołami a córę trzymam na ręku; z powrotem to samo, tyle że wciągam; w weekend chcę spróbować zjechać z malutką wewnątrz, ale wolę z mężem testowac takie rozwiązanie, tak na wszelki żeby był i asekurował wózek;

a jakie Wy macie sposoby na schody?
 
Ostatnia edycja:
poniewaz ja czesto sama wychodze z mala(malz w pracy) i nikogo nie mam do pomocy to Amelka do wozka wozek pod pache i zasowam:zawstydzona/y::tak: no i nie powiem bo co raz ciezej sie robi:baffled:i jak wracam to tez wozek pod pache i do gory-musze robic jakies 10 min przerwy zeby odsapnac na 1 pietrze i wtedy zasowam na drugie:-) boje sie amelke nawet na te 3 min sama zostawic w domku:zawstydzona/y::sorry2:
 
Moja mała zjadła na kolację 180ml po marudziła troszkę w łóżeczku i śpi. Ciekawa o której po tak sytej kolacji się obudzi ?!

Aniu trzymam kciuki za twoją małą :).

Pisała Rubi z Moniczką już lepiej i prosi o trzymanie kciuków dalej. Więcej napisze jutro dziś już do łóżeczka ide :).

Dobranoc
 
zeszłą noc spędziłam sama, bo mąż w delegacji, miałam łóżko dla siebie (i córci, oczywiście); ale dziś znów będziemy się cisnąć niczym sardynki w puszce;-)
 
Aneczka trzymam kciuki za twoją Julke

moja córcia dała mi dziś popalić... Najpierw był koncert na zakupach że głodna jest, ale były niecałe 2 godz od ostatniego karmienia a zwykle je co 3 a na spacerku nawet dłużej śpi więc mnie tym zaskoczyła i wogle dzien miałyśmy jakiś rozregulowany i zamarudzony :baffled:. Mam nadzieje że jutro rano się obudzimy i wszystko wróci do normy.

A mój męzuś bardzo mi pomaga. Praktycznie całe popołudnia siedzi z Julką, oprócz jedzenia i spania oczywiście. No i sam kąpie od początku. A jak mała ma kolke to na zmiane ją nosimy :tak:
Uwielbiam patrzeć jak facet zajmuje się taką maleńką istotką :tak:,

miłych snów wszystkim
 
reklama
Dzień doberek:-)
Zauważyłam dziwną prawidłowość. Jak po Espunisanie mała lepiej się czuje i zamiast dać koncert od 17-20 smacznie śpi, to i mamy karmienie ok 3 w nocy. Widać wcześniej te 3h marudzenia wpływały na jej długi sen.
Azorek też sobie nie wyobrażam zostawienia małej nawet na chwilkę samej w mieszkaniu i zejście z 4 piętra i wejście z powrotem na górę. Także kwestia wózka nadal pozostaje nierozwiązana. Ten mój odkupiłam od koleżanki, która mieszka w domku i nie musiała go dźwigać na 4 piętro, więc nawet nie wiedział jaki jest ciężki. Może spróbuje go zostawić na dole przypięty. Oby go nie zniszczyli.

 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry