Hejka...
Ale jestem padnieta,Karolina dala mi czadu dzis po poludniu...jak zjadla o 16-stej...tak potem ani chwilki nie mialam luziku....bo marudzila strasznie,ani na rączkach nie pasowalo,ani na brzuszku,w wózku tez zle...ehh,myslalam ze wyjde z siebie.....pozniej myslalam ze brzuszek boli,ale nie-bo kupe tez w miedzyczasie uwalila,no i dalej w ryk....he,he,juz nawet do cyca przystawilam-myslalam ze zglodniala,albo nie dojadla-ale gdzie tam zaczynala sie prezyc i dalej drzec...nosilam,nosilam,az wreszcie ok 19.30 zasnela na ramieniu,przerzucona jak worek kartofli

...ja zadowolona ze wreszcie cos zjem,a tu slysze z pokoju juz znow sie drze...pospala z 10 minut

...duzo co?
No ale jak sie panna ,,wyspala" to cyca wydoila o 20-stej i teraz spi jak aniolek i to sama wlózeczku zasnela,nawet minuty to nie trwalo...

...nie wiem co sie jej dzis stalo,nigdy az tyle nie marudzila...moze skok ma,albo jutro jakas wichura bedzie,ale na takie marudzenie to tornado chyba...he,he....
