dziewczyny nie odzywalam sie o popoludnia bo cos okropnego mnie spotkało, a raczej mogło spotkać.
Otóż smutno mi sie jakoś zrobiło w pracy bo pustawo było a ja jeszcze musiałam siedzieć i czekać aż mąż ze swojej pracy przyjedzie (niby żadna tragedia ale chyba hormony szalały u mnie) i jak już w końcu przyjechał to tak sie spieszyłam do niego że poślizgnęłam się na mokrej podłodze, świeżo umytej przez panią sprzątaczkę i o mało nie spadłam ze schodów!! na sczęście złapałam się barierki ale tak sie wystraszyłam że cała zaryczana przyszłam do samochodu. Jak sobie wyobraziłam że coś sie stanie maleństwu, o mnie już nie mówiąc to długo nie mogłam się uspokoić.
Po tych przezyciach byłam wykończona i przespałam większośc popołudnia.
Niby nic się nie stało ale bardzo się wystraszyłam. Teraz mam nauczke i będe już bardziej uważać. Wy też uważajcie bardzo na siebie bo nikomu nie życze takich wrażeń...