reklama

Sierpień 2010

Witam wtorkowo,

Pogoda piękna, właśnie wróciłam ze spaceru, a tu widzę ciężkie tematy. O zarobkach można rozmawiać godzinami... Mnie też jak niektóre z Was czeka przeprowadzka, ale to gdzieś za rok.. Odbiór niby do końca grudnia, ale potem trzeba je wykończyć.. Także Milusia łączę się w bólu, bo mi oprócz urządzenia, czeka jeszcze wykończenie.. także studnia bez dna..
Co do wyjazdu za granicę... ja sobie odpuściłam propozycję.. ponieważ z wiekiem zmieniają się priorytety.. dla mnie najważniejsza jest rodzina... a w Stanach miałabym kupę kasy, ale zero czasu dla rodziny... także wybór mógł być tylko jeden i nie żałuję :)

Dziękuję wszystkim za gratulacje.. i trzymam kciuki za dzisiejsze wizyty..

Olu uważaj na siebie..
 
reklama
kasiula701 musisz napisać pismo, że rezygnujesz z urlopu wychowawczego udzielonego na dziecko ...... który był przyznany dn......
W piśmie tym zaznaczasz od kiedy chcesz wrócić do pracy ale nie może być to wcześniej niż 30 dni od daty złożenia podania.
I ws umie tyle gdy przychodzi dzień powrotu do pracy dostarczasz zwolnienie lekarskie.
Przysługuje ci urlop macierzyński.Urlop wychowaczy jest uzależniony od tego na jak długo masz podpisaną umowę:)
 
Dziewczynki kasa to temat - rzeka.... mógłby płynąć bez końca... prawda jest taka, że ile by jej nie było, to wiecznie na coś brak. My na szczęście nie mamy żadnych rat, kredytów i tym podobnych zobowiązań...

A co do wyjazdów za granicę to mam swoje konkretne zdanie...
Uważam, że nie jest sztuka wyjechać za granicę i tam pracować za najniższą krajową i pobierając wszelkie możliwe dodatki. Żyć spokojnie - bo starcza na jedzenie i na bluzkę i na bucik, ale usychać z tęsknoty, nie przyjeżdżać do rodziny, bo najniższa nie pozwala na ten luksus. A gdy już towarzystwo przyjeżdża to chełpi się swoimi funtami, eurami i innymi ciężko wyszarpanymi groszami udając kogoś, kim nie jest. (Tu proszę, żeby dziewczynki mieszkające za granicą nie brały tego co mówię do siebie - mówię na przykładzie rodziny męża i własnych znajomych). Sztuką jest zostać tutaj w Polsce i dać sobie radę. Normalnie pracować, realizować jakieś swoje ambicje, marzenia, plany... a nie żyć tam za minimum i udawać że się "pracuje za granicą". Wyjazd żeby zarobić na konkretny cel rozumiem - wówczas on uświęca środki. Mam też takiego znajomego, który wyjechał, pracował za minimum, ale to mu nie wystarczało i rozwinął skrzydła - ma firmę która się świetnie rozwija i ma się na prawdę czym chwalić....

a dziewczynkom, które mają do urządzenia całe mieszkanka zazdroszczę bardzo bardzo - ja kocham po prostu kupować, urządzać, wymyślać aranżacje...... mój mąż (cały czas mi jakies firmy zakłada) ostatnio wymyslił, że skoro on ma salon z oknami ja powinnam obok otworzyć salon aranżacji okiennych :P Biznesmen mój :D:D:D
Nic dodać nic ująć :-)
Ja tez mam taka rodzinkę która mieszka w Anglii zasuwają za grosze a jak przyjeżdżają to się panosza i co rusz innymi autami się zjeżdżają ;) moj maz mieszka w Niemczech od urodzenia a ze się poznaliśmy i tak rozkwitła nasza miłość wyjechałam za granice ;) byly wzloty i upadki w życiu , wiadomo nic łatwo nie przychodzi , na dzień dzisiejszy prowadzimy firmę i nie narzekamy ;)
W razie wyjazdów urlopów itp...mamy zastępstwo zaufane ;)
a ja dodatkowo się jeszcze szkole ;)
 
Agdzie na pewno dasz radę:) a potem już będziecie cieszyć się własnym gniazdkiem. My to mieliśmy jeszcze taką sytuację, że kupowaliśmy mieszkanko za gotówkę i totalnie się spłukaliśmy z kasiorki, myśleliśmy, że budowa potrwa dłużej, a tu skończone mieszkanko stoi od dwóch miesięcy, a my mieszkamy z mamą mojego męża.

Mf-22 skąd ja znam raty, u nas też raty - za samochód i za wesele więc co miesiąc nie ma ponad 1000 zł na same raty, a opłat miesięcznie mamy ok. 6000 zł. Bo a to raty, a to mieszkanie (u nas czynsz to ponad 1000 zł), a to opłaty związane z firmą .Echh szkoda pisać....

Kasiula701 wiem o co chodzi,ja pomimo tego, że mieszkamy u przekochanej mamy mojego męża to pragnę mieć swoją kuchnię i łazienkę i po swojemu w nich rządzić.

Marulka i Shyla
no to wiecie co to oznacza firma, pochłaniacz totalny i czasu i pieniążków. Ale zalety są takie, że jak coś nie idzie to wiadomo, co zrobić i jak temu zaradzić. I raz nie ma zysku, a raz jest.

P.S. Ja też ciężko pracowałam w trakcie wakacji pomiędzy studiami i naprawdę wiem co to ciężka praca za granicą, ale zarobiliśmy tyle, że mogliśmy odłożyć 1/3 na mieszkanie. A najgorsi za granicą to byli Polacy, panowała pomiędzy nimi zawiść, zazdrość, brak niesienia pomocy, wyścig szczurów. I Polaka za granicą można poznać po świetnym aucie i dziurawych gaciach:D:D:D - i nie chodzi mi tutaj o nasze kochane kobietki, które są na forum........ tylko o tych wszystkich, którzy zero edukacji, a myśleli, że zrobią karierę opierniczając się....
Tylko dlaczego tak jest, że musimy po świecie szukać pomocy, nasz Rząd się chwali, że spadło bezrobocie, a to tylko przez to, że bidoki po studiach powyjeżdżali gdzie się da, bo w naszym kraju to zero perspektyw.
 
Ostatnia edycja:
milusia83 dokładnie pochłaniacz czasu, tyle ze ja siedzę w domku i zajmuje sie papierkami ,a mojego męża znów nie ma cale dnie i czasem nawet noce...do tego jeszcze sie szkole, ale z powodu ciąży lekarz zabronił mi jeździć samej po 200-300km dziennie i dlatego siedzę na zwolnieniu, myślę ze po ciąży znów wrócę i ukończę to co zaczęłam ;)
ja lecę się szykować , bo jedziemy na zebranie do firmy , i chyba będę dopiero wieczorem , wtedy zaglądnę na forum :)
miłego popołudnia

ps- milusia83 wiem co to znaczy Polacy za granica i ta ich zawiść,zazdrość , dlatego ja nie mam tu polek przyjaciółek :)
mam przyjaciółki i znajomych ale to w ogóle z innego kraju i dobrze mi z tym ;-)
 
Ostatnia edycja:
ehhh ja mam takie plany , ze po ciazy wroce na studia i skoncze te swoje nedzne prawo,ale jakos czarno to widze:(:(

Shyla- ja mam rowniez wiekszosc kolezanek francuzek, bo ile razy to juz komus pomagalam a pozniej tylko klopoty mialam.
Na szczescie mam kika sprawdzonych przyjaciolek Polek i one sa nie zastapione:):)

Sloneczko wyszlo, czas sie z domu wyturlac, czuje sie strasznie ociezale, pol lodowki juz chyba zjadlam.
Musze wrocic do pracy bo takie siedzenie w domku zle sie dla mnie skonczy:)::)
 
Martitka najważniejsze, aby mieć pragnienia i marzenia i usilnie dążyć do ich realizacji. Zobaczysz, że skonczysz prawo:) Tylko wszystko wymaga czasu i ogromu pracy i cierpliwości:)
Ja też ciągle podjadam, ale obiecałam sobie, że będą to zdrowe rzeczy i zjadłam dużą marchewkę i pomidora i co??? I koleżanka zaatakowała mnie pączkiem :D grzech było odmówić:)
 
hej hej juz jestem :) a dzien mija w miare dobrze ogolnie leniuszkowalam w domu ... najbardziej mnie ucieszylo jak dostalam wiadomosc z banku ze wplynela pensja hehe dostalam wiecej niz w zeszlym miesiacu warto byc na l4:-) zaraz musze powoli cos przyzadzic dla mojego mena bo jak przyjdzie to zapewne bedzie glodny jak wilk :happy2:

J a tez bym chciala byc na swoim ale niejest latwo w sumie czulam sie przez pare miesiecy jak na swoim bo mieszkalismy sami a teraz wraca moja matka i niebedzie tak samo tymbardziej ze sie nie dogadujemy :-(
 
reklama
bogusia007 moje zdanie znasz- szukaj mieszkania i sie wyprowadzajcie.
milusia ja dzis zjadlam cieplego loda- tez sie nie moglam powstrzymac.
martitka-26 napewno dasz rade- jak to mowia dla chcacego nic trudnego. ja po macierzynskim zamierzam wrocic do pracy- nie wiem jeszce czy do tego samego zakladu pracy czy pojde na wlasna dzialalanosc- rozwazam i prawde mowiac nie wiem co zrobic. ma wychowawczy isc nie moge bo nie damy rady ale puki co sie tym nie przejmuje- jest jeszce troche czasu.

a ja po spacerku i zakupach. przyjaciolka nawet nie pytala czy mam ochote na zakupy tylko oznajmila ze jedziemy po kurtke bo wygladam koszmarnie i mam w koncu doprowadzic sie do pozadku. i powiem wam w sumie ma racje. kurteczka fajna- nawet na brzuszek a po ciazy moge ja normalnie nosic takze super. no i humor troche sie poleprzyl:)))))))))))))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry