R
RiSiA
Gość
pajko a ta haleczka to z tych co ostatnio? bo biedna ty będziesz dziewczyno jak cie mąż dorwie po porodzieha ha ha
a mój ostatnio wyskoczył z tekstem czy ja będę miała jeszcze kiedys ochotę na seks? on chce z powrotem swoja żonę której zawsze się chciałoale sie uśmiałam.
edit: mama-Aneta ładnym tekstem synuś zarzucił![]()
troszeczke inna, ale jest bardzo podobna taka figlarna
Witam!!!!
Przepraszam, że tak rzadko zaglądam, ale totalnie brakuje mi czasu.
Czytam Was często w pociągu z komórki, ale odpisać na ogół nie mam siły.
Już 19 dni od porodu minęło, a ja nie mam pojęcia kiedy to minęło.
Czas przelatuje mi przez ręce.
Jeżdżę do dziewczynek 3 razy w tygodniu, tam spędzam cały dzień.
Jak przyjeżdżam to drobne obowiązki domowe, oczywiście odciąganie mleka i spać, często grubo po 24tej, w nocy pobudka na odciąganie i rano 7-8 kolejne odciąganie, po którym już nie zasypiam.
Jak nie jadę do maluszków to ciągle coś załatwiam, no i szykuję wszystko dla maluszków.
Prania mam co nie miara, codziennie kilka pralek, ale zostały mi juz tylko 4 i wszystko poprane. Teraz tylko MASA prasowania. Niedobrze mi na samą myśl.
Do wielu rzeczy angażuję Natalkę, aby nie czuła się odtrącona, a ona jest zachwycona jak może pomagać. Chociaż w ten sposób możemy razem pospędzać czas. Na zabawę z Natusią też mi brakuje czasu albo sił.
Czuje się już przemęczona.
Wyprawka dla dzieciątek właściwie już cała skompletowana czeka na nie w domu. Muszę dokupić jeszcze kilka drobiazgów, ale to już nie problem.
Dziś o 20 na ebay kończy się aukcja na fotelik, więc najdroższe rzeczy mam już z głowy.
Ja tu Was zanudzam, a Wy pewnie ciekawe co u dziewczynek.
Moje kruszynki mają się naprawdę dobrze.
Przybierają na wadze codziennie około 50g.
Wczoraj Zośka ważyła już 1740g, a Nadia 1470g, co po spadku wagi daje juz niezły wynik. około 500 g.
Wczoraj Zośka była już kilka godzin w normalnym łóżeczku, ale po południu włożyli ją z powrotem do inkubatora, troszkę ciężko jej się oddychało, ale wczoraj była taka duchota, że wszyscy wymiękali.
Nadusi wczoraj też założyli nosek z tlenem, bo ciężko jej się oddychało.
Jednak dziewczynki są silne i za każdym razem jak jestem widzę jak się zmieniają i rosną.
W tym tygodniu mają zostać przewiezione do szpitala, który wybrałam, czekają tylko na miejsce, bo w tamtym brakuje miejsc.
Mają tam naprawdę masę roboty.
Jest tam wiele maluszków z 24-25 tygodnia.
Do tego szpitala co będą przewiezione, będę mogła nawet codziennie podjechać. Lepszy, szybszy i tańszy dojazd.
Może wtedy moja psycha odżyje, bo na razie jest ciężko.
Chyba dopadła mnie depresja poporodowa.
Nie umiem sobie tego wszystkiego poukładać.
Zresztą organizmu nie da się oszukać.
Ciąża trwa 40 tygodni, a nie 30, przez co często mam wrażenie, że ktoś mnie "okradł". Źle mi jak widzę kobiety na końcówce ciąży, bo tez powinnam się jeszcze "turlać", a nie wytrzymałam. Nie umiem się pozbyć poczucia winy. Wiem, że napiszecie, że to nie moja wina i nie powinnam się oskarżać, ale to siedzi we mnie i jest silniejsze niż ja.
Może jak dziewczynki będą już w domu to poradzę sobie z tymi myślami, ale na razie nie wiem kiedy to nastąpi. Myślę, że jeszcze 2-3 tygodnie.
Z pozytywów to z 25kg zostało mi tylko 5 do zgubienia, ale myślę, ze to kwestia tygodnia. A odżywiam się bardzo dobrze, bo muszę mieć mleko.
Laktacja rozkwitła i ściągam około 2-2,5 litra na dobę i chyba będziemy musieli dokupić zamrażarkę.
To Wam ponudziłam. Ale nie wiem kiedy będę mieć chwilkę, bo muszę poprasować i posprzątać domek.
Trzymajcie się kochane brzuchatki!!!!!!!!!!!!!!!!!
Słońce jesteś dzielna trzymam za Ciebie i córeczki kciuki bardzo mocno
Aga_Natalia jestes bardzo dzielna!!!!!!!!!! oby nie zabrakło Ci sił... miłośc maleństw Ci wszystko wynagrodzi,....
przeczytałam, ale wierzcie mi - jestem padnięta.. po galerii 4 godziny łażenia, przejechane 80 km, albo i ciut więcej...
ale kupiłam sobie bluzke, butki, i troszkę kosmetyków m.in. płyn do higieny intymnej do szpitala, pasty do zebów w promocji (haha) i ulubione perfumki...
no i wydałam 180 zł...
ehh..
chciałabym żebyście cos posłuchały ale najpierw przeczytały co napiszę :
ten utwór znam od bardzo dawna a zespół bardzo lubię...nie słuchałam go chyba od listopada tamtego roku, albo dłużej, a płyta gniła w aucie.. ten utwór rozumiałam kiedys jako tęsknotę za mamą, jako miłość dziecka do matki, która jest daleko... dziś właczyłam płytę w samochodzie i zrozumiałam prawdziwe przesłanie tego utworusa to słowa dzidziusia w brzuchu, jego przesłanie dla mam... płakałam jak szalona w aucie, zasmarkałam się i w ogóle bo dopiero w ciązy zrozumiałam o czym jest piosenka i jak jest piękna! miłego słuchania...
[video=youtube;1F6eEhT2NrY]http://www.youtube.com/watch?v=1F6eEhT2NrY[/video]
super piosenka
i wtedy dostaje skierowania tak samo bylo z testem glukozowym tez musialam troszke ubarwic,ze wystepowaly w rodzinie przypadki bo tez tutaj tego normalnie sie nie robi.PARANOJA
i gratuluje udanej wizyty!


łoj niezły byczek


