Jestem z powrotem już z moją Ulą. Irisson na bieżąco zdawała Wam relację:-) Kocham moją Uleńkę nad życie, dziś płakałam jak głupia jak na nią patrzyłam taka jestem szczęśliwa. Mam obecnie nawał pokarmu więc jesteśmy wiecznie przyssane, a ssakiem jest pierwsza klasa. To jest taka nasza calineczka urodziła się malutka 49 cm, ale wagowo miała tyle co chłopcy na oddziale, no i najważniejsze zdrowa. Poród jak poród, opiszę ale zastrzegam, że już nic złego z niego mnie nie przeraża i mogę rodzić kolejną taka dziecinkę, w kroczu boli tylko szew "dupny":-) ale nie siedzę bokiem ale daje radę normalnie, grunt to się rozchodzić. Teraz walczę z tym nawałem pokarmu i zaraz idę po liście kapusty. M śpi z Ulą na brzuchy pies przyjął ją wspaniale i tak nie mogę uwierzyć w swoje szczęście, chociaż nie spałam 3 noce pod rząd nie czuję zmęczenia. W nocy trochę dawała popalić, drugą po porodzie bo nie miałam jeszcze tyle pokarmu i nie dokarmiałam i byłą głodna. Dziś dokarmiłam znów za dużo butelką i marudziła bo się przejadła. Na pewno doczytam ale piszcie w skrócie która szykuje się na porodówkę;-)