mygdu niestety, alergia siła wyższa...Beagle strasznie uczulają. Niby sierść krótka, ale puszku pod nią dosłownie na pęczki, pyli to niesamowicie.
juditka tak się cieszę, że jest zarodek i serducho bije

. Cudowne wieści! Co do drugiego pęcherzyka...Nigdy nie słyszałam o takim przypadku, nie pomogę nijak niestety. Inna sprawa, że jestem całkowitym laikiem w materii ciążowej jeszcze.
doti Przykra sytuacja. Nie na darmo moja zawsze twierdziła, że najgorsze co może spotkać młode małżeństwo, to wspólne z teściami koegzystowanie...Niestety, nie sprzyja to ani stosownej intymności, ani pokojowemu rozwiązywaniu konfliktów. Zawsze ktoś wściubi nos. A na dobrą sprawę, to co robicie z mężem naprawdę jest Waszą i tylko Waszą sprawą i nikomu nic do tego. Dobra rada dobrą radą, ale wyrzekanie to paskudztwo i nigdy nie powinno mieć miejsca. Kochana, nie daj się, spróbuj porozmawiać szczerze z mężem o tym, co Ci na serduchu leży. Powinien zrozumieć, ostatecznie to Tobie wierność i uczciwość ślubował, czyż nie? Co do bąbelka, z pewnością wiele się zmieni, jak pojawi się już na świecie

. Mam nadzieję,że na lepsze. A nie macie żadnej możliwości zamieszkania osobno?
A ja od rana rozdygotana...Po przytulankach z mężem miałam zabarwiony na różowo-brązowo śluz, przeraziłam się i popadłam w histerię. Teraz niby jest ok. Mam nadzieję, że to chwilowe mało ważne "nie wiadomo co". Może jednak powinniśmy bardziej uważać?
Eh. Zaiste dziwny, pełen stresów i rozterek stan
Mieliśmy jechać na zakupy, ale nie byłam w stanie, pogrążona w rozpaczy...Przyjdzie nam teraz wystawać w astronomicznych kolejach. Skóra mi cierpnie na samą myśl.
Ściskam Was sylwestrowo, na wypadek, gdybym już nie dotarła do kompa dzisiaj (napięte popołudniowe). Zdrówka i samych szczęśliwych chwil w nadchodzącym roku życzę

. No i oczywiście maluchów przy cycu za rok o tej porze
