hej No i K& ma juz swoja dzidzie.Szkoda ze cc ale dobrze ze dzidz zdrowy

Gratulacje.
Gratuluje tez Irisson i Kakakarolinie.To nie ten watek ale nie mam czasu skakac po innych.
Asia ja to cie podziwiam z tym jedzeniem i piciem.Mi by bylo niedobrze od takiej ilosci wody.Pije malo.jem malo a dwa kg do przodu

Dzag no widzisz nie wpadlam na to zeby tam najpierw pisac.Z ta chusta to dobre dobre


Olga mam nadzieje ze dzis masz lepszy dzien.Ja tez od 3 dni mam jakis kryzys.Byle co mnie wyprowadza z rownowagi.w czwartek ryczalam przez Luizke bo juz nie dawalam sobie z jej agresja rady.Jak karmilam mala ,wziela na nia klepke.powiedzialam ze nie wolno bic malutkiej i jej zabralam to reka zaczela ja bic po buzi(wtedy karmilam mala)Odciagnelam jej reke i mowie nie wolno bo....to zajechala Milenke po oczkach i czole wszystkimi pazurami .A to skorka delikatniuta-od razu krew.A dzien wczesniej udrapala mala wglowke i tez krew jej leciala.Tlumaczylam na wszystkie sposoby-myslalam ze cos do niej dotarlo.Ale widac stwierdzila ze bedzie drapac nadal.
Nie wytrzymalam i odruchowo klepnelam Luizke po rece .o i we dwie daly mi koncert a ja tez ryczalam.Strasznie mi szkoda Luizki doszlam do wniosku ze musze troche odpoczac i chcialam zeby mama ja wziela do siebie na troche.
Wczoraj nie bylam w stanie jej przebrac przez zawroty w glowie.dobrze ze mama przyjechala i mi pomogla.Zabrala ja a mi po godzinie juz chcialo sie wyc tak pusto bylo bez niej i myslalam ze bedzie plakac bezemnie bo jak pojechalismy z tz na zakupy to podobno do wypuku darla sie o mnie.
No ale dzwonie co godz do mamy i Luizka ma sie swietnie.Smieje sie,bawi i co najlepsze -ciagle cos podjada.A u mnie nic nie chciala jesc i mialam wyrzuty ze nie mam czasu dopilnowac zeby sie najadla.
A dzis znow ryczalam bo tesciowa oczywiscie nie moze strawic ze dalam mala do mamy.Nastawia tz ze mala nerwy zlapie ,za mala itp No i przy okazji czepia sie o inne rzeczy.
Moze bym dala sobie z tym jakos rade ale tz potem sie na mnie wyzywal,ze zawsze przezemnie opierdal zbiera.
To nie moja wina ze tesciowa w lyzce wody by mnie utopila.
Zle mi z tym ze sie jej boi,slowem sie nie odezwie.Na dobrych relacjach z mamusia mu bardziej zalezy niz ze mna.Dlaczego ja nie moge odetchnac i dac dziecka na kilka dni,tym bardziej ze znikad nie mam przy dzieciach pomocy.Wczoraj nie moglam sie luizka zajac jak narobila w gacie ale to nikogo nie obchodzi.Zero pomocy tylko wieczna krytyka.No i oczywiscie tz sie do mnie nie odzywa,bo znow wielka krzywde mu zrobilam.Ja nie bede tesciowej sluzaca i lezc w dupe tylko po to zeby go zadowolic zeby sie ni czepiala.Chocbym stawala na glowie to i tak znajdzie dziure w calym
Mialam wziac mala i pojechac do mamy nic mu nie mowiac,ale mama mi to wybila z glowy zebym nie dzwigala i biedy sobie nie narobila.Tak wiec siedze z malutka,tesknie za luizka ale tam jest jej lepiej.Nie musi sluchac krzykow,nie widzi jak rycze,nie krzycze na nia...
ZIle bym dala zeby wygrac w totka i wyniesc sie z tego piekla.Najgorsze co moze byc to zwiazac sie z zupelnie niesamodzielnym,uzaleznionym mamin synciem.Jak tesciow nie bylo,nie bylo klotni.Czemu o mysli ze wszystko co powie mamusia to prawda i tak musi byc.Co za ciele z niego ,ale jestem zla.
Milenka odsypia w dzien a w nocy co 5 min skwirczy ,pociamka butle albo cycka nie naje sie konkretnie tylko przysypia i tak do rana.Wlasciwie to do poludnia nie spi.Po poludniu spi a od 7 wieczor wrzask-pewnie kolka.
Mama mowi ze ciagle ma robote z luizka a gdzie sprzatanie,pranie,gotowanie i drugi dzidz?i jeszcze jest ze nic nigdy nie robie.
Sluchajcie nic nie pisalam ale o 5 mies pisze z facetem,ktory wie o wszystkim,akceptuje dzieci-sam ma jedno i jest po rozwodzie.No i podobam mu sie,chce sie spotkac.Nie odpisywalam mu 2 mies ,myslalam ze da sobie spokoj ale nie odpuszcza.Co o tym myslicie?
Fajny i nawet przystojny facet ale....tz bardziej mi sie podoba.Tylko moze ten bylby lepszy dla mnie.....Nie wiem co robic.Probowac czy odpuscic

ebym sie znow w jeszcze gorsze bagno nie wpakowala.Bo wtedy juz na tz nie bede mogla liczyc.
Zebysmy mieszkali oddzielnie bez tesciow ,nie zastanawialabym sie nad tym.
W sumie nikt nie jest wieczny,moze przeczekac,tylko nie wiem czy tesciowa mnie nie przezyje:-(bo oni to normalnie z dlugowiecznych,lekarzy na oczy nie widza a my z tz to takie lebiody.Tysiac razy by nas przeskoczyli.o to sie rozpisalam.Ale tak siedze sama,mala spi.Posprzatalam,ugotowalam,prania nie mam- nie wiem co robic.Nudno bez luizki.Dobrze by bylo sie zdrzemnac,tesciow nie ma i tz-tylko nie umiem spac w dzien.W nocy do 2 wogole juz mi sie nie chce.Odzwyczajam sie od spania powoli,tylko niestety zle sie w dzien czuje.
Zapomnilam-pozostalym mamusiom tez gratuluje-Zylcia,Agos
Miemie a ty pewnie na porodowce bo sie nie odzywasz
