Gorgusia popieram i potwierdzam. To forum i mnie ratuje od jakiegoś wariactwa. Możliwość wyżalenia się Wam, wypisania, podzielenia z radościami i problemami bardzo, bardzo pomaga. Współczuję obecnych problemów i trudności - tych związanych z rodziną i ogólnym samopoczuciem. Moja Lila miała wczoraj dokładnie tak jak napisałaś, że Ty miałaś. Na rękach usypiała bez problemu, a jak tylko odstawialiśmy ją do łóżeczka, otwierała swoje radary i rozpoczynała protest. Nie było szansy, by przespała nawet 10 minut. Za to noc minęła dobrze i spokojnie - tyle, że ja chyba nie domagam. Już drugą noc, gdy biorę ją do łóżka na karmienie zasypiam, a ona ze mną (oczywiście ją odpowiednio zawsze osłaniam, by mi nie spadła), a potem przebudzam się w porze jej kolejnego karmienia i ze zdziwieniem stwierdzam, że ona spała ze mną cały ten czas.
Gorgusia a co do mojego samopoczucia - jako matki - to czasem czuję się jak typowa matka karmiąca - włosy niedbale zaczesane i związane w kok, by mi nie wierzgały na wszystkie strony. Bluzka poplamiona od nadmiaru ściąganego mleka. Spodnie dresowe, nadprogramowe kilogramy. Przydałoby mi się wyjście do fryzjera i kosmetyczki - chyba nieco lepiej bym się poczuła. A z drugiej strony myśl, że co pójdę do fryzjera ale i tak będę siedziała w domu, więc po co... Zobaczymy, może mi się jeszcze odmieni
Bejbi dzięki za informację odnośnie picia płynów wszelakich (w moim wypadku wody i herbatek). Ja chyba też piję za mało, a to może być jedna z przyczyn kolek malutkiej (bo diety pilnuję aż za bardzo i nie wiem, czy to nie błąd). Spróbuję więc pić więcej wody.
Milionka trzymam za Was kciuki abyście dzielnie wytrwały ten trudny dla Was okres i żebyś mogła się cieszyć tym macierzyństwem. Z każdym dniem coraz bardziej.
Cornelka, fajnie że się odezwałaś. Dawno Cię tu nie było. To fajnie, że Twój synek tak rośnie, zmienia się, dojrzewa. Ja nie mogę się doczekać chwili, w której Lila będzie już na tyle duża, że zainteresują ją i zafascynują zabawki i gdy będzie mogła już inne dźwięki wydawać. Choć już teraz repertuar jej głosu się stale powiększa
Dzag nieco spóźnione, ale szczere gratulacje z okazji uzyskania kredytu
Gosha mam nadzieję, że humor Ci się poprawi. Dobrze jest tu podzielić się wątpliwościami, spadkiem nastroju i w ogóle. Każda z nas ma takie dni i myślę czasem, że ani mąż ani bliscy nas tak nie zrozumieją, jak my siebie.
Agnieszka, z tymi kilogramami u Ciebie to nie jest źle. 4 kg to całkiem ładnie. Ja mam znacznie więcej. W sumie przytyłam ok. 15 kg. Zrzuciłam jak na razie połowę. Czyli jeszcze z dobre 8 kg do zrzucenia. A w lustrze pięknie odbijają się rozstępy na piersiach, nogach, udach, brzuchu, cellulit. Ech moje ciało nie zdało egzaminu niestety, ale nie chcę z tego powodu rozpaczać. Rozstępy w końcu zbledną, a ja odzyskam formę i tego się trzymam, przynajmniej próbuję
A jeśli chodzi o bliskich i ich zachowanie - to w sumie moja mama od samego początku deklarowała swoją pomoc. Że przyjedzie i pomoże. Powiedziałam jej, że na czas gdy M ma urlop i jest ze mną nie ma sensu, bo musimy się najpierw my sami ze wszystkim ogarnąć. Teraz na chwilę przyjechał mój tato, a od poniedziałku właśnie posiedzę z mamą. Dziś uczyłam tatę przewijać małą, odbekiwać i nosić. Dał pięknie radę i chyba był z siebie dumny. A jak ją odbeknął, to tak, że aż mu po bluzce i ręce poleciało

Z teściami jest trochę inaczej. Jak czasem rozmawiam z mamą M i mówię o nawale w piersiach, gorączce i różnych problemach to słyszę: "No teraz to już tak będzie" (w sensie, że ciągle będzie coś), albo: "Że nie będzie idealnie" lub "Nie może być idealnie". Dziś już po takim tekście nie wytrzymałam i powiedziałam, że szkoda, że nie może być idealnie, bo czasem by się przydało. Zwłaszcza, że piersi to nie jedyna rzecz, z którą trzeba się borykać. I teoretycznie ona powinna to rozumieć. Ale jej podejście do życia jest takie, żeby nie narzekać i nie marudzić. A ja bym czasem potrzebowała usłyszeć: "Wiem, że Ci ciężko, ale to minie. To przejściowe. Trudny okres, który się kiedyś skończy". Więc kiedy ona mówi do M, żebyśmy się nie bali pytać, jak mamy pytania i wątpliwości, to żebyśmy pytali, to mi się nie chce. Bo usłyszę wtedy jakąś zdawkową odpowiedź, albo właśnie to, że takie życie, tak już jest, tak będzie itp. Więc tego typu podejście mnie irytuje. I ostatnio z M się o to podejście naszych rodziców kłócimy i mnie już to wkurza też. Mama M jest lekarzem i czasem ma taki bardziej luźny stosunek do pewnych spraw i mnie to momentami zniechęca na tyle, by to samo jeszcze z kimś skonsultować. A M jest chyba zły, że nie ufam opinii jego mamy. A to nie o to chodzi, chodzi o to, by zrobić tak, jak będzie dla małej najlepiej. No i jak być tu mądrym. Nie chcę się z M o to kłócić, ale niestety, czasem nie ma wyjścia.
Malutka po kolejnej porcji kropelek usnęła. Muszę popić tej wody, może akurat pomoże.
Miłego popołudnia dziewczyny.
I raz jeszcze Wam wszystkim dziękuję za pomoc słowną (bo bardzo dużo z Was napisało cenne rzeczy i uwagi.
Milenaaa dzięki za opis sposobu masowania piersi.) Jesteście wspaniałe - większe źródło sprawdzonej wiedzy niż internet
