reklama

Sierpień 2012

reklama
Bejbi Mi kazała nie dawać no , wychodzi na to że nie ma na to konkretnego zdania :) Każda radzi jak uważa .. DObrze wiedzieć o tych kolkach . Ja mało piję, i mała mi daję popalić

Gargusia moja też strasznie nie spokojna jak chce jeść .


Mi gorączka spadła . zapalenie przechodzi , bo boli tylko troszkę . Mała wraca do piersi , choć wątpie że to się uda :wściekła/y::wściekła/y: , bo strszny głodomorek z niej :-) Dawałam jej NAN'a 3 miarki na 90ml ( jak na opakowaniu , miesieczne dziecko tyle powinno zjesc ) A ona dwa tygodnie dziś , i to jej mało było :)
 
Gorgusia a Ty w tej Warszawie to w jakich rejonach jesteś ? My tu mamy silną grupę wsparcia Targówek/Białołęka blisko Marek, może coś zaradzimy ? A zakupy ja zamawiam w Almie a ostatnio Tesco też dowozi do domu. Może spróbuj ? To fatalnie, że Twoi bliscy tacy niechętni do pomocy. Do mnie teściowa z Łodzi a mama z Tomaszowa na zmianę przyjeżdżają pomagać. Dobrze że masz M na miejscu bo tego luksusu ja nie mam :no:.

Agnieszka cieplą pieluszkę można też zrobić prasując ją żelazkiem - sprawdzone, polecam

Ja wiem że można żelazkiem ale w mikrofali szybciej. Mamy już dwie lekko przypalone pieluszki to je na zmianę grzejemy.


Milionka bidulko ściskam Cię mocno. 3Maj się dziewczyno będzie dobrze !

Mi gorączka spadła . zapalenie przechodzi , bo boli tylko troszkę . Mała wraca do piersi , choć wątpie że to się uda :wściekła/y::wściekła/y: , bo strszny głodomorek z niej

Milena - może się udać. Ja starszego syna po miesiącu butlowania przystawiłam do piersi i karmiłam jeszcze przez 6 miesięcy. Kubuś też był najpierw na butli a w tamtym tygodniu załapał cyca. Teraz go odstawiłam bo przez ten zastój pokarmu nie dawałam rady z bólu. Ale już mi przechodzi więc znowu chcę spróbować. Na pewno nie będzie łatwo ale jest to możliwe :tak:


Pogoda u nas beznadziejna. Niby mówią żeby wychodzić na spacery bez względu na pogodę... No i te nadmiarowe kilogramy trzeba zrzucić: mnie zostało jeszcze 4 kg - wchodzę na razie tylko w jedne spodnie arobi się zimno...
 
Witam kobitki
Przepraszam że chwilę sie nie odzywałam. Miałam jakieś załamanie chwilowe, humor do d*py, z mężem niby się nie kłocimy ale do sielanki daleko, Majka mi coś świruje. Teraz niby już lepiej psychicznie ale dalej jakoś tak trochę....:no2: Jeszcze czuć że ta jesień coraz bliżej, wakacje mi się marzą w ciepełku ech.... dobrze że tego małego klopsa mam, mąż mi wypomina że głowę straciłam dla Tymka całkowicie, ale co zrobię jak go tak kocham, tylko bym go ściskała i całowała

Gorgusia, ja znam te problemy z autopsji, jak byłam z Majką w ciąży to też wszyscy mi mieli poamgać, zajmować się dzieckiem, gotować, odwiedzać i inne takie (ja wtedy dopeiro zaczynałam drugie studia). Jak przyszło co do czego to oczywiście zostałam z wszystkim sama. Mieszkam u rodziców, więc też od każdego słyszę jak to mam zajebiście, że nic nie muszę robić. A to guzik prawda, oboje pracują, mama wraca do domu o 18, tata o 22. Sama gotuje, sprzątam i to nie tylko "u siebie" ale i reszte domu muszę czasem oporządzić jako że jestem domownikeim i mam dyżur. Małżon też w robocie od rana do wieczora a nawet i nocy. Na początku byłam rozgoryczona i miałam pretensje do całego świata, ale po pół roku jakoś jak trochę ogarnęłam sytuacje, miałam określony plan dnia. Powrót na studia nawet mi ułatwił sprawe. I karmiłam cały czas piersią w dodatku. Jak teraz o tym pomyśle to jakiś armagedon był:-D Ale dałam rade, jestem pewna i że ty tez sobie poradzisz tylko trzeba czasu i wszystko sie powoli ułoży:tak:
 
(przepraszam za brak polskich znakow,ale Mlody na rece sie wladowal)

Agnieszka- ja do warszawy mam spory kawalek-jakies 50km. Wpisalam taka lokalizacje,bo jestem z malej miesciny,a warszawa jest najblizszym znanym miastem. A chetnie bym sie z sierpniowkami spotkala.
Moja mama zanim urodzilam tak przezywala jak to ja bede jej potrzebowac,a teraz niestety wybrala swoja siostre i pomaga jej ogarniac firme,co zajmuje jakies 20h na dobe....
A moj M teraz pracuje średnio po 12-13h,wiec mam go na noc,ale jednak mam.
gosha- no jakbym o sobie czytała... tata jak jest to przeciez sie dzieckiem nie zajmie, mamy w ogole nie ma, i cały dom na mojej głowie. i jakos mi wszystko jedno,ze podloga nie lsni czystoscia... wole sprzatnac wlasna przestrzen i bobyc z Kacprem, czy tutaj poczytac niz sie spinac na idealna pania domu ;-)
siostra m szarlotke domowa przyniosla- moge?- wyglada pysznie!
a mi sie udalo zmontowac w miare normalny obiad- klopsiki z indyka w sosie koperkowym,a do tego surówka z marchewki i jablka :-)

tak szczerze mowiac bez tego forum bym miala mega depreche...tak mam tylko dola ;-) jestescie moim kontaktem ze swiatem.
 
Gorgusia popieram i potwierdzam. To forum i mnie ratuje od jakiegoś wariactwa. Możliwość wyżalenia się Wam, wypisania, podzielenia z radościami i problemami bardzo, bardzo pomaga. Współczuję obecnych problemów i trudności - tych związanych z rodziną i ogólnym samopoczuciem. Moja Lila miała wczoraj dokładnie tak jak napisałaś, że Ty miałaś. Na rękach usypiała bez problemu, a jak tylko odstawialiśmy ją do łóżeczka, otwierała swoje radary i rozpoczynała protest. Nie było szansy, by przespała nawet 10 minut. Za to noc minęła dobrze i spokojnie - tyle, że ja chyba nie domagam. Już drugą noc, gdy biorę ją do łóżka na karmienie zasypiam, a ona ze mną (oczywiście ją odpowiednio zawsze osłaniam, by mi nie spadła), a potem przebudzam się w porze jej kolejnego karmienia i ze zdziwieniem stwierdzam, że ona spała ze mną cały ten czas.
Gorgusia a co do mojego samopoczucia - jako matki - to czasem czuję się jak typowa matka karmiąca - włosy niedbale zaczesane i związane w kok, by mi nie wierzgały na wszystkie strony. Bluzka poplamiona od nadmiaru ściąganego mleka. Spodnie dresowe, nadprogramowe kilogramy. Przydałoby mi się wyjście do fryzjera i kosmetyczki - chyba nieco lepiej bym się poczuła. A z drugiej strony myśl, że co pójdę do fryzjera ale i tak będę siedziała w domu, więc po co... Zobaczymy, może mi się jeszcze odmieni :tak:

Bejbi dzięki za informację odnośnie picia płynów wszelakich (w moim wypadku wody i herbatek). Ja chyba też piję za mało, a to może być jedna z przyczyn kolek malutkiej (bo diety pilnuję aż za bardzo i nie wiem, czy to nie błąd). Spróbuję więc pić więcej wody.

Milionka trzymam za Was kciuki abyście dzielnie wytrwały ten trudny dla Was okres i żebyś mogła się cieszyć tym macierzyństwem. Z każdym dniem coraz bardziej.

Cornelka, fajnie że się odezwałaś. Dawno Cię tu nie było. To fajnie, że Twój synek tak rośnie, zmienia się, dojrzewa. Ja nie mogę się doczekać chwili, w której Lila będzie już na tyle duża, że zainteresują ją i zafascynują zabawki i gdy będzie mogła już inne dźwięki wydawać. Choć już teraz repertuar jej głosu się stale powiększa :tak:

Dzag nieco spóźnione, ale szczere gratulacje z okazji uzyskania kredytu :tak:

Gosha mam nadzieję, że humor Ci się poprawi. Dobrze jest tu podzielić się wątpliwościami, spadkiem nastroju i w ogóle. Każda z nas ma takie dni i myślę czasem, że ani mąż ani bliscy nas tak nie zrozumieją, jak my siebie.

Agnieszka, z tymi kilogramami u Ciebie to nie jest źle. 4 kg to całkiem ładnie. Ja mam znacznie więcej. W sumie przytyłam ok. 15 kg. Zrzuciłam jak na razie połowę. Czyli jeszcze z dobre 8 kg do zrzucenia. A w lustrze pięknie odbijają się rozstępy na piersiach, nogach, udach, brzuchu, cellulit. Ech moje ciało nie zdało egzaminu niestety, ale nie chcę z tego powodu rozpaczać. Rozstępy w końcu zbledną, a ja odzyskam formę i tego się trzymam, przynajmniej próbuję :tak:

A jeśli chodzi o bliskich i ich zachowanie - to w sumie moja mama od samego początku deklarowała swoją pomoc. Że przyjedzie i pomoże. Powiedziałam jej, że na czas gdy M ma urlop i jest ze mną nie ma sensu, bo musimy się najpierw my sami ze wszystkim ogarnąć. Teraz na chwilę przyjechał mój tato, a od poniedziałku właśnie posiedzę z mamą. Dziś uczyłam tatę przewijać małą, odbekiwać i nosić. Dał pięknie radę i chyba był z siebie dumny. A jak ją odbeknął, to tak, że aż mu po bluzce i ręce poleciało :-D
Z teściami jest trochę inaczej. Jak czasem rozmawiam z mamą M i mówię o nawale w piersiach, gorączce i różnych problemach to słyszę: "No teraz to już tak będzie" (w sensie, że ciągle będzie coś), albo: "Że nie będzie idealnie" lub "Nie może być idealnie". Dziś już po takim tekście nie wytrzymałam i powiedziałam, że szkoda, że nie może być idealnie, bo czasem by się przydało. Zwłaszcza, że piersi to nie jedyna rzecz, z którą trzeba się borykać. I teoretycznie ona powinna to rozumieć. Ale jej podejście do życia jest takie, żeby nie narzekać i nie marudzić. A ja bym czasem potrzebowała usłyszeć: "Wiem, że Ci ciężko, ale to minie. To przejściowe. Trudny okres, który się kiedyś skończy". Więc kiedy ona mówi do M, żebyśmy się nie bali pytać, jak mamy pytania i wątpliwości, to żebyśmy pytali, to mi się nie chce. Bo usłyszę wtedy jakąś zdawkową odpowiedź, albo właśnie to, że takie życie, tak już jest, tak będzie itp. Więc tego typu podejście mnie irytuje. I ostatnio z M się o to podejście naszych rodziców kłócimy i mnie już to wkurza też. Mama M jest lekarzem i czasem ma taki bardziej luźny stosunek do pewnych spraw i mnie to momentami zniechęca na tyle, by to samo jeszcze z kimś skonsultować. A M jest chyba zły, że nie ufam opinii jego mamy. A to nie o to chodzi, chodzi o to, by zrobić tak, jak będzie dla małej najlepiej. No i jak być tu mądrym. Nie chcę się z M o to kłócić, ale niestety, czasem nie ma wyjścia.

Malutka po kolejnej porcji kropelek usnęła. Muszę popić tej wody, może akurat pomoże.

Miłego popołudnia dziewczyny.

I raz jeszcze Wam wszystkim dziękuję za pomoc słowną (bo bardzo dużo z Was napisało cenne rzeczy i uwagi. Milenaaa dzięki za opis sposobu masowania piersi.) Jesteście wspaniałe - większe źródło sprawdzonej wiedzy niż internet :-D
 
Dziewczyny już niewiem co robić moja córcia od 3 dni nie śpi wogóle w dzień w nocy też mniej niż normalnie zamiast do 9 to do 4-5. Od urodzenia przez dwa tygodnie budziła się tylko na jedzenie czy dzień czy noc bez znaczenia. Od 3 doby pojawiły się te problemy z kupą i bąkami ale trwało to godzinę dwie w ciągu doby i tyle. A później z dnia na dzień coraz więcej to trwało. Od 3 dni daję jej kropelki Infacol i z bąkami i wypróżnieniami jest dużo lepiej. Ale to nie zmianiło faktu że brzuch ją non stop boli i-płacze. Uspokaja się tylko na chwilę przy cycu na rękach i kolanach. Nawet jak zaśnie tak to na 5-10 min góra 15. Od 3 dni popierdalam w piżamie do 19 (bo o tej wraca tż) bo nie mam kiedy się umyć, ubrać a nawet zjeść jem śniadanie i dopiero po 19 obiado-kolacje. Nawet źle się czuje jak tż wraca a ja w piżamie na głowie ****u-muju brudna i śmierdząca. Niewiem co robić żeby spała i o co chodzi czy to ten brzuch czy co. Bo się budzi po tych 10 min tak że podkurcza nóżki i robi się czerwona i dopiero płacz i otwiera oczy. A przez 2 tyg było tak pięknie wogóle nie wiedziałam że dziecko mam tylko karmienie i przewijanie byly problemy z brzuchem ale krótkie a teraz całe dnie. Macie jakieś pomysły?? Bo opadam z sił i płaczę razem z nią z bezsilności.
 
reklama
Pamelcia to sa kolki.Moze kladz na brzuszek ciepla pieluszke albo wlacz suszarke i pogrzej troszke cieplym powietrzem brzuszek.Masuj go okreznymi ruchami najlepiej jak maluszek lezy na brzuszu na twoich kolanach.Same kropelki tylko troche pomoga.Moja mala tez spi po 5-15 min,ciagle steka.Tez ma kolki ale lagodne.Nie krzyczy az tak bardzo.W nocy dzis mi spala tylko ze 2 godz a tak to cierpiala na bezsennosc a potem w dzien maruda do poludnia.Teraz po poludniu odsypia.Rano zasnela wreszcie jak polozylam ja sobie na brzuchu, mi jednak nie dane bylo zasnac bo Luizka sie obudzila o 6.

No i nie daje rady ze sprzataniem bo ciagle zajmuje sie malymi.Od 1 pazdziernika ide do pracy.Wtedy juz calkiem zgine w balaganie:szok::szok:
Herbatke koperkowa mozesz podawac.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry