reklama

Sierpień 2012

ja tam nawet chce iść do roboty, trochę odpocznę, kawy spokojnie się napiję, zjem o normalnej porze :sorry:
Asia ja bym nie chciała w domu pracować, jakoś wolę nie łączyć tych dwóch aspektów, plusów na bank dużo, ale ja bym nie miała motywacji w ogóle :sorry:
 
reklama
irisson w pracy odpoczniesz a po pracy maraton. Czasu tak mało a trzeba z dziećmi się pobawić, dom posprzątac, pranie ogarnąć obiad na drugi dzień zrobić i jeszcze jakies zakupy, odwiedziny życie towarzyskie. Ja czas kiedy pracowałam wspominam tak na prawdę jak kierat. Zamierzam pracować w domu póki dzieci nie pójdą do szkoły te kilka godzin dziennie wystarczą a nie wykończą.
 
no jest kierat, ale co zrobisz, jakoś tłumaczyć sobie trzeba, że aż tak źle nie będzie :tak: ja mieszkam w małej miejscowości u mnie średnia płaca, to minimalna krajowa, połowa moich znajomych z liceum nie pracuje, mieszka z rodzicami, albo już jest na zachodzie, kto ma pracę to ją szanuje, bo u nas szybko się wypada z rynku, nie jest łatwo znaleźć coś za przyzwoite pieniądze, a już nie wspomnę o dziedziczeniu stanowisk, więc trza brać co dają, się nad tym nie zastanawiać :tak:
 
Irisson z tym rynkiem pracy to masz rację. Ja jestem kozak bo mi się wydaje, że w swoim zawodzie znajdę pracę w razie W szybko. Do starej nie chce mi się wracać i nie zamierzam. Mam nadzieję, że nie dostanę lekcji pokory. Ale zawód mam, uprawnienia mam, oferty pracy są, mogę pracować i podbijać projekty sama, mogę wyjechać do szwajcari albo norwegi albo męża wysłać do australii :rofl2:
 
hehe my jak się przeprowadziliśmy z Zielonej Góry, jak byłam z Laurą w ciąży, to mąż pracy szukał pół roku, chociaż jest informatykiem, ma uprawnienia pedagogiczne do uczenia w każdym typie szkół, do tego ma instruktora kat.b, w życiu tak go zdołowanego nie widziała :no: a tez miał już pracę pewną, po miesiącu się zwinęli :confused2: ale my to już byliśmy bezrobotni, bezdomni z chorym dzieckiem, ale jak to mówią co nas nie zabije, to wzmocni :-p teraz (tfu, tfu) jest w miarę ok, mąż po teściu odziedziczył dużo hektarów, więc jest jakieś światełko w tunelu, że może się wybudujemy za jakieś 158lat :confused2:
 
irisson, wiesz tylko ta moja praca tak wygląda, że czasami mam zapieprz, a czasami nie mam tydzień nic do roboty. To co mam ogarnąć do pracy mogę załatwić z Ulą np. zachaczając po spacerze pod sąd, a pisma które głównie piszę sporządzam podczas wykładów na aplikacji. Moje zarobki wydajemy na jedzienie bo to 1800 brutto dlatego tak mało robię. Na prawdę ta praca to układ idealny:tak: No u nas głównie rodzinę utrzymuje M, bo zarabia na prawdę dobrze i jeszcze robi mnóstwo grantów, ale trzeba za aplikację zapłacić, na lekarzy i lekarstwa podczas ciąży wydawaliśmy nawet 1000 zł miesięcznie więc musimy się przygotować niedługo na taki wydatek jeszcze.

No, masz rację trzeba pilnować pracy, takie czasy:-(
 
Asia no dzieci kosztują, właśnie kupiłam mojej siostrzenicy rękawiczki narciarskie hallo kiciuś i stówka poszła :eek: czekam na kuriera od rana, a na złość coś go nie widać :no: sprzątnęłaś te szafki? mi się ruszyć nie chce, mąż kazał odpoczywać :-)
Karolina mi się dom marzy, cale życie w bloku, to czas na zmiany:tak:
 
Dzięki dziewczyny za pomoc sprawa wygląda tak że dziadkowie zaczęli rozbiórkę i złożyli papiery o pozwolenie. Najgorsze jest to że nawet jeśli dostaną pozwolenie to sąsiedzi muszą jeszcze się zgodzić:no: a ta wstrętna baba napewno się nie zgodzi :crazy: narazie stwierdziłam że się wstrzymam z sanepidem i poczekam aż babcia pójdzie po ten podpis i ta baba się nie zgodzi( a jestem tego pewna że tak bedzie) wtedy ja pójdę nie będę się czaić i ją zaszantażuje ostro i albo podpisze albo się policzymy. A właśnie dziś w interwencji jest reportaż o mojej pięknej skorumpowanej mieścinie.... Oczywiście znów bagaci mogą jeździć po pijaku ah szkoda gadać...
 
reklama
Irisson u mnie na opak całe życie w domku wiem czym to pachnie :) mi w kamienicy w centrum miasta jest bosko, Wszędzie blisko, knajpy, dobre szkoły, zajęcia pozalekcyjne, supermarkety nigdzie dziecka nie trzeba wozić, języki, karate, skrzypce a w czwartek papiery do torby i do wisły. W domu trzeba mieć czas robić. A ostatnią rzeczą jaka mi się marzy jest po powrocie z pracy o 17 grzebać się w chwastach do 21 :-p

Pamelcia czy dom Twojej babci stoi w granicy działki? bo ja myślę od wczoraj o Tobie i mi ta sprawa śmierdzi. Masz pismo z nadzoru? musiałabym wiedzieć na co się powołują. Na zwiększenie kubatury? Zgoda sąsiada nie zawsze jest wymagana. Może sąsiedzi też coś mają nie tak i można ich postraszyć donosem/ często tak się udaje takie sprawy załatwić
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry