dzag82
Mama Tymka, Witka i Brunka
Tak, kupiliśmyMart pisze:Dzag ale Wy o ile się nie mylę, kupiliście mieszkanko, tylko jeszcze tam nie mieszkacie? Więc chyba już nie długo będziecie się męczyć w tym domu po dziadkach?
. Ale oddane będzie w drugim kwartale przyszłego roku, a zanim jeszcze je ogarniemy to też minie trochę czasu. Ale już jest czym żyć - może następne Boże Narodzenie już na swoim spędzimy. Na razie z wizyt w poradniach przyszpitalnych wracam często okrężną drogą i oglądam sobie budynek z zewnątrz jadąc baaardzooo wooolnooo
.asia, jak sprawdzicie ten basen to daj znać jak było. Ja przepytuję wszystkich znajomych z małymi dziećmi i okazuje się, że nikt na takich zajęciach nie był
. A my chcemy iść. Ale nie chcę iść w ciemno. Wydaje mi się, że to jednak ważne by było to pewne i bezpieczne miejsce (w sensie fachowości obsługi, higieny itp.). Daj proszę znać jak już będziecie po. No i gdzie byliście :-).Rozpłakałam się prawie jak to przeczytałam :-(. Fajnie wiedzieć, że są tacy faceci co naprawdę tak myślą i jeszcze do tego to powiedzą. Właśnie wczoraj miałam kolejne starcie z Mkiem, przy którym już się popłakałam i ślimtałam potem nad mlekiem z płatkami :-(. Bez szczegółów, ale zapytałam się go na końcu co on zrobił dzisiaj (wczoraj) wokół syna nie licząc trzymania go w trakcie kąpieli. Z oburzeniem odpowiedział, że przygotował jeszcze mleko do wieczornego karmienia. No, bo go poprosiłam... Szkoda słów. Jestem tak masakrycznie rozczarowana jego podejściem do sprawy, że aż sama nie mogę w to uwierzyć.Mart pisze:TZ wczoraj mi powiedział, że podziwia wszystkie kobiety (już nie tylko za poród), ale za opiekę nad dziećmi, ze to co ja mam od rana do wieczora to jest o wiele cięższe niż jego praca, wychodzenie rano, powrót wieczorem, jeżdżenie, załatwianie. Że to co ja mam w domu w tym czasie, to wyższa szkoła jazdy. Że nawet czasem nie ma jak iść do kibla.
A pewnie, że fajne :-). Ja jestem grudniaczekthinka pisze:Asia grudniaczki są bardzo fajne - my z Ewą coś o tym wiemy
.
Ostatnia edycja:
. Następny termin to na drugie dziecko (o ile w ogóle będzie) - daję sobie czas do jezusowiego wieku :-).
To taki nienaturalny strach przed tym, żeby dziecka nie uszkodzić i nie zrobić mu krzywdy. A wyborów i dylematów rodzicielskich nie brakuje...
. To współczuję. Mój M tez miał jeden przebłysk kilkanaście dni temu. Tymek po nieprzespanym południu pod wieczór już strasznie marudził. Zostawiłam go Mkowi i poszłam kończyć obiad. Kilkanaście minut później do kuchni wchodzi M z Tymkiem na rękach i mówi, że mi się nie dziwi, jak czasem mówię, że go zostawiam w łóżeczku żeby się wypłakał
bo też ma taką ochotę. Dżizusie. To nic, że zroibłam tak kilka razy, zostawiając go na 5 minut pewnie i to było jakieś 2 miesiące temu!!! Bo ostatnimi czasy to tylko zdarza się mu płakać, a nie jest to jego normą. A M po kilkunastu minutach płaczu już miał dość... Ehhh...