reklama

Sierpień 2012

rany dziewczyny, ja dziś z moimi dziewczynkami spałam do 9.30... masakra. tyle dnia zmarnowane... i codziennie później wstajemy. wstajemy o takiej godzinie o jakiej się obudzi Natalia i przydrepce do mnie i Hani do sypialni, a Natalia codziennie później wstaje i później idzie spać... powinnam wstawać wcześniej i ją budzić...
robimy śniadanie i idziemy w końcu na spacer bo dziś nie pada i wg prognozy ma się nawet przejaśnić. a ja tak siedzę w tym domu cały czas, aż wstyd :( jemy i idziemy, nieważne że coś nie posprzątane itp, sprzątanie nie zając...

umówiłam właśnie Kenę na zabieg sterylizacji na 22 listopada... mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze, ciężka to dla mnie decyzja bo miała mieć szczeniaki z Jumperem... ale nie mam gdzie postawić kojca, mam dwójkę małych dzieci i mam co robić... a ona wiosną będzie miała już 6 lat i nie ma już na co czekać... nie będzie szczeniaczków :( jej poprzednie mają 8 miesięcy, są śliczne i dają ogromną pociechę nowym właścicielom, no ale cóż, takie życie... trzeba się cieszyć tym co się ma a nie chcieć więcej i więcej... tak będzie lepiej, dla dobra ogółu muszę zrezygnować z moich planów
 
Ostatnia edycja:
reklama
Witam w pochmurny i senny dzień. Ledwo żyje...kolejna nieprzespana noc. Nie wiem co się dzieje,ale Kacper po pierwszym długim śnie-od 20 do 2- nie chce spać dalej. Pół nocy z nim walczę. Dziś już płakałam z bezsilności :-(
Do tego Mały jest marudny.
 
Olgus a 6 lat to za duzo na szczeniaczki?? Ja mysle ze Ty tak kochasz psiaki że dałabyś radę jeszcze z niejednymi szczeniaczkami :)
 
milionka, 6 lat to nie za dużo zwłaszcza gdy pierwszy raz miała je w wieku 5 lat i wszystko poszło dobrze, urodziła sama, wszystkie przeżyły i ogólnie OK... ale roboty i syfu było z nimi co niemiara, a miałam je wtedy w małym pokoju, stał tam kojec no i cały pokój był dla nich, mogłam je tam zamknąć i w ogóle... całymi dniami sprzątałam, prałam ręczniki, koce, nie wiem czy przy dwójce maluchów miałabym tyle czasu... pewnie dałabym radę, ale niestety tego pokoju już nie mam, jest wyremontowany, ślicznie wytapetowany, jest wykładzina na podłodze i to jest pokoik Natalii. i po prostu nie miałabym gdzie trzymać piesków... nie wystarczy kojec metr na dwa, szczeniaki szybko rosną, leją, robią kupy, biegają, bawią się i roznoszą wszystko...
musiałabym czekać na jakąś poprawę warunków - ale jaką? chyba tylko wygraną w totka w którego nie gramy... nie ma sensu czekać, gdyby miała teraz rok-dwa to jeszcze ale za dwa lata będzie miała 7 lat, za trzy 8... po każdej cieczce ma urojone, boję się ropomacicza, jakichś guzów itp... myślę że czekać nie ma sensu...
 
Olga też tak myślę, u mojego Męża suczka sznaucerka za późno sterylizowana bo w 8 roku życia, niestety był początek ropomacicza, potem rak sutka i została uśpiona 2 m- c temu. Mój Disiek też bez jajek lata i jest grzeczniejszy, nie nagabuje każdej napotkanej suczki, nie ma w nim krzty rywalizacji i agresji w kontaktach z psami, jest taką ciątką, 50kg fajtłapą, którą wszystkich lubi i z każdym chce się bawić:-D

gorgusia, współczuje, jakby Ula nie była taka grzeczna to nie dałabym rady z nauką, ogarnięciem domu. Trzymaj się!

A moja mama wzięła Ule na spacer, a ja się uczę, no właśnie wracam do nauki.
 
Kacper jest kochany,jest dla mnie wspaniałym dzieckiem i bym go nie oddała i nie zamieniła,ale jestem zmęczona :-( Gapek jest mocno marudny, bujak nie,łóżeczko łeeee, podusia feeeee. Na rękach nie mam siły go targac,bo mam mega problem z bólem pleców. Ledwo go z łóżeczka podnoszę tak bardzo mnie boli. W niedzielę jadę do fizjoterapeuty... jeśli podniesienie butelki wody to wielki ból to nie jest dobrze.

My mamy tylko kocicę. Starą i wierną. Mieliśmy kochaną sunie kundelke,ale kleszcz ją ugryzł i zdechła. Miała wtedy 13lat.
Jak Kacper będzie większy to pewnie kupimy psa z hodowli albo weźmiemy że schroniska.
 
Witajcie dziewczyny!
Irisson i MieMie – już miałyśmy listy gończe rozwieszać za Wami :-D
Gorgusia… współczuję… biedny Kacpuś, mu być naprawdę źle. Trzymam kciuki żeby szybko minęły kolki. Cholerstwo wstrętne… Gorgusia, z plecami mam podobnie, robię 5-10 minut dziennie ćwiczenia rozciągające na grzbiet i jest lepiej, spróbuj też jak młodemu przejdą kolki i wróci do rytmu drzemek itd.

Oj tak, dziecko i pies to cudowny duet! Zazdroszczę mojemu synowi że ma Czesia, ja nigdy wcześniej nie miałam. Polecam adopcje psów z różnych fundacji – szczególnie jak masz dziecko w domu. Masz wtedy pewność jaki jest stosunek psa do dzieci, trzeba na to bardzo uważać.
Boże, dziewczyny – karma mojego Cześka to 249 PLN miesięcznie, do tego smakołyki, tabletki na stawy, odrobaczanie, szczepienia (oczywiście szczepię ;-)nawet na boreliozę), na każde urodziny nowa obróżka i smycz, fryzjer raz na kwartał… kiedyś policzyłam i wyszło prawie 500 zł miesięcznie ale wiecie co? To NAJLEPIEJ wydana kasa :tak:

Dzisiaj Bruno byl pierwszy raz w gabinecie masażu - jedna ciocia masowała mamę a druga zabawiała młodzieńca a na koniec było przewijanie połączone z masażem - Bruno był w siódmym niebie! Potem zgarnęliśmy z domu psa i poszliśmy na spacer, teraz Bruno dosypia na tarasie a ja już posprzątałam i przygotowałam obiad - łosoś z folii, brązowy ryż i buraczki :-)

Lubię takie dni jak dzisiaj, dużo robię, pogoda fajna, tak to można żyć!
Miłego dziewczyny!
 
Ja się witam :-) właśnie koleżanki z pracy pojechały, jedna ma synka urodzony 1.08, a druga w 21tyg. ciąży, haha nagadać się o dzieciach nie mogłyśmy :tak: ogólnie jestem wyrodna matką, bo koleżanka tak pieściła co chwilę synka, no ale to pierwsze dziecko, zakwilił, a ta już lulała, głaskała, martwiła się czy nie głodne ;-) haha a moje musi na mnie krzyknąć, na taką reakcję :rofl2: ale fajnie zobaczyć jak ktoś inny sobie radzi :tak:

Olga
ja Cię podziwiam, że ty z dwójką dzieci masz jeszcze 2 psy :tak: to tak jakbyś miała 4 dzieci, zawsze coś, że się wyrabiasz to zazdroszczę, ja z dwójką często mam sajgon i dość, a co dopiero jeszcze ze zwierzyńcem :tak:

Gorgusia może u was skok rozwojowy?

Summer hahah jak z listę gończym przystojnych panów byś wysłała, to szybko bym się odnalazła :-p

ale dzisiaj fajna pogoda, Laura jest u babci, bo byśmy nie pogadały jakby Laurka latała w kółko, tak myślę, czy iść do mamy, czy trochę od niej odpocząć, posprzątać :-p
 
ale czad mamy już 900 zł dla kachchy i ciągle dostaje prośby o dane do wpłaty jak dobrze pójdzie to moze starczy na więcej niź puls... i butlę :)
 
reklama
Wiecie co, nie powinno się nikomu nigdy źle życzyć, nie powinno się nikogo nienawidzić, ale ja mam takiego typa, co go nienawidzę z całego serca i życzę mu jak najgorzej... To mój sąsiad. Jest obleśny, chamski, to prostak i prymityw. To facet, który kocha tylko siebie. Fatalnie traktuje swojego nastoletniego syna, wyzywa go od debili i głupków i jeszcze gorszych, Żony mi nie żal, bo są siebie warci, ale chłopaka szkoda. No i oczywiście nienawidzi zwierząt. Udało mi się wydać dobrym ludziom wszystkie koty, które dały się oswoić, no i oczywiście w ich miejsce przyszły nowe. Mam teraz kotkę z pięcioma młodymi w ogródku. Oczywiście, że budkę im zmontowałam, inaczej by zimy nie przeżyły. Sąsiad wrócił właśnie z morza (pracuje 2x2 tygodnie) i oczywiście dzisiaj już musiał mi nawtykać, jak byłam nakarmić koty. I nie wytrzymałam, zawsze starałam się trzymać nerwy na wodzy, nie zniżać się do jego poziomu, ale dzisiaj już nie dałam rady. Spytałam go czy szuka guza, oczywiście pozostając na "Pan", on mi na to czy mu grożę, powiedziałam, że tylko pytam i że skoro nie szuka to niech spier***a. Jego mina - bezcenna. Odwróciłam się na pięcie i poszłam z młodym na spacer...
Dzisiaj na obiad mielone, ziemniaczki i mizeria. Mniam :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry