dzag82
Mama Tymka, Witka i Brunka
Hahahadoti pisze:Asia a u Ciebie to jakies dluzsze te dni sa ?Kiedy ty znajdujesz na to wszystko sily i czas.
. Dobre
. W Asiowej części Krakowa wszystko jest możliwe
. U niej jest słońce kiedy w mojej części pada
. Ja też bym takie dłuższe dni poprosiła w mojej części Krakowa. Albo nie, lepiej noce. Takie przespane
.Chociaż jak czytam o Twoich perypetiach, doti, to mam ochotę puknąć się w czółko i przestać marudzić, bo źle nie mam. Nie mam chamskiej i nienormalnej teściowej i noce mam przespane. No i ja to myślę, że nie masz męża, który nie docenia, tylko masz męża, który ma posraną matkę
.A ja dzisiaj wybyłam z domu na kilka godzin na wielkie zakupy. Jaaa, ale mi brakowało wydawania pieniędzy
. Jak jeszcze pracowałam to potrzebę wydawania pieniędzy zaspokajałam robiąc przelewy firmowe. Ja byłam szczęśliwa, a mój portfel na tym nie ucierpiał
. A dzisiaj milion pięćset sto dziewięćset wydane, cały bagażnik kombiaka zaciśnięty zakupami. Chłopaki dzielnie sobie poradziły, tatuś zmęczony musiał sobie Iron Mana pooglądać... Okropieństwo jakieś
. Ja w tym czasie szybko ogarnęłam te miliony siatek, w lodówce w końcu wiatr nie hula
, posprzątałam po męskich zabawach, przygotowałam wszystko do następnych karmień, ściągnęłam jedno pranie i wywiesiłam drugie. Uff
. Szkoda tylko, że nic nie kupiłam sobie
, nie licząc moich ulubionych płatków Fit z Biedronki
. Zerknę jeszcze na pozostałe tematy i śmigam spać. Trzeba się przygotować na jutrzejszy dzień. Bo jutro jest nasz wielki dzień - Tymek po raz pierwszy dostanie marchewkową papkę :-):-).
Ostatnia edycja:

oczywiście nic takiego bym nigdy nie zrobiła i strasznie mi było rano wstyd po tym co powiedziałam. Ja z organizacją dnia też mam wielki problem...dziś wyszliśmy na spacer jak już było ciemno o 16.00. A obiad był o 18...i zrobiony tylko dzięki temu,że M jest w domu.
Mam nadzieję,ze jej nie rozłoży.... Kacek spacer pięknie przespał, a wieczorem był pogodny i zadowolony. Jak zaczął marudzić ze zmęczenia to go wykąpaliśmy-około 19.30 i o 20.30 już spał. Sam domagał się położenia na brzuszku- leżąc na plecach rwał się żeby się obrócić, a po położeniu na brzuszku automatycznie zasnął i śpi do teraz. Nie wiem czy to masaż, czy spacer, czy to,że o 18 dałam mu bobotic asekuracyjnie. Ważne,że wieczór był spokojny i bez krzyków :-)
. Jak warknę to momentalnie chlipanie zamienia się w wielki płacz. No masakra. A tak - jak już sobie walnę pięścią w materac i coś po cichu z zaciśniętymi zębami poburczę to biorę tego moje Bąbla i ściskam, całuję i cuda się dzieją 
Nina dzisiaj 4 razy na cycka mnie w nocy wołała 