doczytuję Was kilka dni po trochu, nic mi się nie kiei, zapisałam się do psychologa, bo znowu mam chęć M wywalic z domu, a przecież on taki dobry, aż nadopiekuńczy
poduchę choć 1 musze taką mieć irisson może podesłałabym Ci jakieś metki czy materiał, co? znalazłabyś czas na uszycie mi takiego cuda?
u nas temat z robalami na czasie, już ok 2 lat M z Agatką się leczą na taksokarozę i glistę ludzką, z Agatką już zupełnie dobrze, no jak te badania z zeszłego pon. wyjdą dobrze, to będzie koniec leczenia, z M trochę gorzej, ale jest do przodu
Agata tak miała, że jak była nosicielką tej glisty, to wybudzała się z płaczem w nocy, nic nie jadła, bo organizm cały czas wyrzucał toksyny z organizmu, a M bardzo zgrzytał w nocy zębami
a owsiki można sprawdzić jak dziecko śpi, jak już dobrze zaśnie, to wziąć latarkę, jakoś dobrze naświetlić miejsce w które będzie się zaglądać, należy rozchylić pośladki dziecku, bo te robale wychodzą na zewnątrz, gdyż żywią się resztkami kału z odbytu, w każdym razie można je zobaczyć gołym okiem, najlepiej poopserwować o różnych porach nocy i przez kilka dni
niby owsiki to przypadłośc dzieci, ale jak staliśmy w kolejce na badanie w poradni chorób zakaźnych to z kolejki wywoływano kobietę po 50 r.ż ne poprzez nazwisko a "poprosimy ta panią z owsikami" no wyszła skoleiki, no ale z drugiej strony, tam każdy coś miał, więc żaden wstyd
ale artykuł bardzo dobry kakarolina niby mi nie wyszło, nie jestem zarażona tym co ma M i Agata, ale może mam jakieś lambmie np. na bank zrobie tę mieszankę ziół i wszyscy u nas będziemy ją pić
współczuję dzieciaczkom przechodzącym właśnie infekcję, u nas spokój, ale i tak Zośka jakaś marudna, jakby jej katar dokuczał, ale nie ma, zęby 2 na dole w końcu wylazły, a ona tylko ze mną chce być, nawet u M na ręcach nie wysiedzi, a jak ją starszy syn weźmie to musze się chować, bo jak mnie widzi to zaraz płacze, jestem nią wyczerpana, muszę na jakiś film się wybrać do kina, żeby mieć o czym innym myśleć, niż o moich cierpiących dzieciach, czy ten płacz, to jest rzeczywiście takie cierpienie dziecka, czy to rodzaj mowy? że na tę chwilę jest mi coś źle, ale to nie cierpienie, nie potrafię tego pojąć, tego języka niemowląt
gosha to ja nie wiedziałam, że Majka jest już na takim leczeniu zaawansowanym; nie wiem jak zaczyna się infekcja u Was, ale u nas to jeden karar, spokój, drugi katar spokój, zaraz , raz po raz, wychodzi katar 3 i się zaczyna astma, więc w końcu dr stwierdziła, że ma alergiczy nosek i od 2 tygodni włączyła do całego kąpletu sterydów jeszcze psikacz o nazwie....zaraz dopisze, bo musze na dół zejść, tylko chcę jeszcze na szybko, dopisać, że już ją brał po chrzcinach karat a ten psikacz zataił ten katar i już go nie ma, jesatem przeszczęśliwa, to jest fanipos
miałam napisać jak po chrzcinach, c.d. brak, nie potrafie się zorgaznizować, i nie potrafię sobie wybaczyć mojego braku organizacjii wyżywam się na M, teraz śpi po nocce, ale jak się obudzi, to mu współczuję, dlaczego ja taki podły charakter? dziewczyny zróbcie mi coś, niech mnie ktoś wyciągnie z mojego dołka, niech już przydzie wiosna