reklama

Sierpień 2012

O rety, dziewczyny, jakie Wy zdolne jesteście. Ja to z ciast potrafię tylko szarlotkę i zebrę upiec :-D Zresztą nic innego nie próbowałam, no może jeszcze "najłatwiejsze ciasto w świecie" z tej piosenki pieczone z mamą jak miałam kilka lat :-D
Asia, a Ty to już w ogóle, widać, że gotowanie to Twoja pasja, Robiłaś jakieś kursy? Bo masz niesamowitą wiedzę nt jedzenia, składników, itd. Po-dzi-wiam!!!
 
reklama
Marcia, tort wygląda zawodowo :). Ja ostatnio szukałam tych rad Asi, bo robiłam urodzinowe ciasto mojemu M do pracy, no i nie znalazłam ich. I biszkopt nie wyszedł taki jak powinien :P. Ale i tak był jadalny, więc wziął ciacho. Co najśmieszniejsze - wszystkim smakowało a dziewczyny przepis chciały :D. Ale Asiu, rady na puszysty cudowny biszkopt mogłabyś powtórzyć :D.
 
Cześć kochane :),

marcia, asia popadam przy Was w kompleksy...Jak ja jestem niezdatna i nierobotna jednak:szok: Porażka. Nigdy nie otrę się nawet o perfekcyjną panią domu;-) Lubię gotować, ale przy umiarkowanym wysiłku. Stąd w mojej kuchni dominują dania ekspresowe. Zrazy to już wyczyn;-) Stać nad garami nie znoszę szczerze. Ciasta to kosmos. Piekę tylko, podobnie jak malinka szarlotkę i "najłatwiejsze ciasta w świcie" - jogurtowe, murzynka, piaskowe itp. Francuskie tylko mrożone, torty i biszkopty mnie przerażają :confused2:

U nas zmiany w systemie drzemek, a co za tym idzie w dziennym rytmie posiłków. Jestem zupełnie rozbita przez to, lubię jak jest "jak zawsze" jednak. To chyba bardziej ja, a nie Mania jestem schematyczna:-D
Obecnie wszystko wskazuje na to, że będą dwie drzemki koło 10 i 15 i wcześniejszy obiadek, koło 12-13. Mam nadzieję, że jakoś się dotrze, bo póki co naszymi dniami rządzi chaos;-)

Mama ma nas dzisiaj odwiedzić, lepiej się już czuje, od maja ma przejąć Manię, gdy wrócę do roboty, więc się na nowo oswajają ze sobą :tak:

Miłego dnia mamuśki, łapcie słońce :*
 
Aia, u mnie też taki schemat.

malinka, nie ale marzę o wakacyjnym kursie w najsłynniejszej szkole Le Cordon Bleu w Paryżu, kurs podstawowy jest w cenie dobrego samochodu więc pozostanie to pewnie w sferze marzeń:-( A tak to książki, kuchnia TV, internet, moja mama:) i próby, próby, praktyka, ja mam 5 segregatorów z przepisami samych ciast i chlebów, no i chemię zawsze lubiłam a pieczenie to chemia, temp. składników, kolejność dodawania, gramatura, konsystencja.

dzag, składniki w temp. pokojowej. Ubijamy białka, najlepiej w metalowej misce, jak dodaje cukier dopiero jak mam dość sztywną pianę, potem ubijam jeszcze 5 min. żeby piana była sztywna i lśniąca, nie ma obawy piany z białek nie można przebić. Potem stopniowo żółtka zmniejszając obroty miksera do minimalnych, mieszamy tylko do połączenia składników. Potem mąka, pszenna albo ziemniaczana z pszenną zależy od przepisu należy przesiać z dość dużej wysokości najlepiej dwa razy. Potem wmieszać do piany ruchami posuwistymi żeby jej nie zniszczyć. Kolejna sprawa piekarnik musi być nagrzewany już od początku jak robimy ciasto, nigdy nie wkładamy niczego do źle nagrzanego piekarnika, niestety to odbija się na cenie prądu:-) przynajmniej u mnie bo piekarnik chodzi codziennie.
Potem tak w piekarniku powietrze w cieście rozchodzi się nierówniemiernie tworzą się w cieście pęcherzyki powietrza, w lekkim rzuceniu na blat upieczonego biszkoptu chodzi o to żeby pęcherzyki powietrza utworzone podczas pieczenia, pękły i rozłożyły się równomiernie na cieście, a biszkopt był równy jak stół. Wyjmujemy więc biszkopt z małej wysokości rzucamy, "odkładamy mocniej" na blat kuchenny, potem kładziemy na kratkę i studzimy. Smacznego:-)
 
Ostatnia edycja:
Od razu wyjmujemy, obchodzenie się z biszkoptem jak z przysłowiowym jajkiem to mit piana jak jest dobrze ubita to biszkopt nie opadnie, a rozbicie pęcherzyków powietrza to podstawa. Mój piekarnik jak nawet trochę przypala bo grzałka górna mi mocniej działa to otwieram i nakrywam biszkopt papierem do pieczenia i nadal wychodzi.

Stopniowo studzimy i wyjmujemy sernik.
 
po południu ją uspać to nie lada wyczyn i coraz częściej wychodzi to ok 18 :eek: a to bez sensu.

Jeju, u Was też?! To mnie zbudowało...Mania od pół godziny "usypia" - patrz - szaleje w łóżeczku wstaje, podskakuje, piszczy. A zmęczona skrajnie, oczy trze, jak się ją wyjmie wyje, marudzi, ani kroczku nie zrobi, tylko rączki i tulenie. Wkładam do łóżeczka - brzdęk - bawimy się!:-D To potrwa...Ubaw po pachy:-D:dry:
 
reklama
Aia, u nas tak samo:) Właśnie wróciłam z lodów i kawki (z koleżanką na Rynku), Ula był ze mną, byłyśmy też w Charlotte (w Wawie też jest) i tam jest taki ogromny stół, to moje dziecko oczywiście się na niego wspięło i zaczęlo raczkować po stole:-), a wstała o 12, oczy trze ale nie zaśnie, teraz tatuś działa;-) Na spacerze nie ma spania już od dawna.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry