M
milionka
Gość
Hejka :-)
pogoda fajna, a ja od rana mam humor taki sobie, no ale nic to
jukix, dobrze, że się z tamtym rozwiodłaś, a z zabieraniem dziecka to normalnie śmiech na sali
doti, może nie udzielam się tu jakoś dużo, ale czytam na bieżąco i za każdym razem nie mogę uwierzyć, że Ty to jeszcze znosisz. Jesteś mądrą, wartościową kobietą i powinnaś się jak najszybciej wymiksować z tej chorej sytuacji z mężem i teściową bo się wykończysz nerwowo :-(
co do mężów i mam , to ja też mogę tylko wychwalać :-) mój mąż sprząta, gotuje, spełnia wszystkie moje zachcianki, przynosi mi kwiaty, codziennie komplementuje, nigdy się nie obraża, mimo, że ja potrafię byc złośliwa, aż mi się czasem nie chce w to wszystko wierzyć ;-) natomiast moja mama też gotuje mi obiadki jak tylko jestem na miejscu, ciągle robi mi jakieś prezenty i w ogóle jest przekochana :-)
Emka napisałaś wszystko co chciałam zarówno co do jukix, doti jak i o meżu
Ostatnio się uśmiałam bo moja mama uwielbia mojego meża i wszystkim chwali sie zięciem bo mój mąż do rany przyłóż jest, posprząta, ugotuje, przytuli, nie krzyczy, pieniążki by wszystkie oddał bo woli jak ja zarządzam wiec go próbuje troszke przekonać że też musi, a jak sie go ostatnio moja mama zapytała czy on kiedykolwiek krzyczy i jest zły to powiedział : "Tak, ale wtedy biorę śmieci i wynoszę do kosza na dwór i w duszy klnę"


W samych swetrach da sie siedziec
ostatnio [isala ,ze juz chlopak w japonkach chodzil


dzisiaj mam kryzys i myślę poważnie o l4, moje wymioty maja jakąś zmożoną siłę, ledwo w robocie daje radę, nie wiem czy to przesilenie czy już zmęczenie, do tego szkolę nową osobę, która nie ma co ukrywać nie nadaje się i strasznie mi to krew psuje
po pracy musiałam z Laura na męża poczekać na placu zabaw, miało być 15 minut, zrobiła się godzina, zmarzłam okrutnie, ale Laura ucha chana po pachy 

