Flądra ja tak miałam w poprzedniej ciąży. Bo przecież ciąża to nie choroba, bo pracować trzeba itp... bo nie należy się rozpieszczać i rozczulać nad sobą. Uległam jakiejś zbiorowej halucynacji. Pracować na jakiegoś bogatego szefa?? W imię czego. Teraz bym bardziej pielęgnowała ten czas, czytała książki, chodziła na długie spacery, do kina, spotykała się z przyjaciółmi.
Po porodzie mi się wszystko w głowie zmieniło. Dostałam sygnał z kosmosu (czyt. instynkt macierzyński) i teraz co innego niż praca jest dla mnie ważne. Dlatego bez skrupułów od razu idę na l4