Asia, no czy ja wiem z tym lekiem? Fenoterol jest w plastikowej fiolce czy w szklanym słoiczku? tu raczej chodzi o światło dzienne, no ale mimo wszystko lepiej nie trzymaj tam leku. Jak jest w plastikowym to ok, jak w szklanej to gorzej, chyba że był w pudełku kartonowym to powinno być OK
współczuję sytuacji z psem rodziców

opieka weterynaryjna jest bardzo droga a wiadomo że robi się wszystko jak chodzi o naszego przyjaciela... trzymam kciuki za pieska!
k8libby, niezły ten Twój dziadek

babcia też

oby żyli w zdrowiu
mój dziadek jakiś czas temu złamał nogę w kostce, leżał w szpitalu, leczył to długo... potem widać było jak się zmienił, mniej mówił, zapominał, nie potrafił znaleźć słów... no i zażyczył sobie komputer z internetem. Cała rodzina się zmobilizowała i zmontowaliśmy mu ten komputer, pomogliśmy załatwić internet, podłączyć wszystko, no i teraz dziadek ma swój profil na facebooku, gada przez skype, wysyła i odbiera maile np. ze zdjęciami, zgrywa sobie fotki z aparatu cyfrowego (też sobie zażyczył), ma 82 lata i jego problemy po chorobie zniknęły, więcej mówi, dobrze pamięta, bardzo mu ten komputer pomógł

no i nauczył się wszystkiego w wieku 80 lat!
Ratina, dzięki

mnie nawet nie chodzi o brud czy coś bo to mam posprzątane, podłogi myję co 2-3 dni, codziennie zamiatam, piorę chodniczki, piorę psie posłanie, kurze wycieram, zmywam skórzaną kanapę, wczoraj i przedwczoraj na dwie raty wyszorowałam łazienkę... więc z tym jest OK. nawet coś tam ugotowałam więc tez jest OK. Ale cały dzień grzebię się z tym zamiataniem, myciem garów, i do tego siedzę przed kompem, i brakuje mi czasu na przykład na porządek w małym pokoju, a tam w szafach chaos, półki zastawione różnistym bałaganem do granic możliwości, nerwowo się robi jak coś trzeba w tym znaleźć... to utrudnia nasze codzienne życie rodzinne i to mnie gnębi. Może dziś zrobię coś z papierami i dokumentami które są w 10 miejscach w domu, choć niedawno układałam, się nowe pozbierały... idę zrobić kawę i do roboty
jeszcze mi się przypomniało z wczoraj, ratina mi przypomniała -
Dżag, współczuję bardzo nerwów z syfem w łazience... to musi być naprawdę uciążliwe... pocieszę Cię, ja dwa lata mieszkałam u rodziny męża gdzie jest okropna bieda, mieliśmy mieszkanie (parter domu) z jego babcią gdzie może nie to że był syf ale łazienka była robiona przed 50 laty, stara (bardzo!) wanna, osypująca się ściana, do umywalki nie szło sięgnąć bo była zastawiona pralką, wchodziłam tam z moimi rzeczami pod pachą, szybkie mycie i uciekałam, w zimie lodowato, ciągle brakowało wody w studni więc czasem myłam się w wodzie z butelki, czasem woda sączyła się takim ciurkiem że wisiałam nad wanną pół godziny zanim umyłam włosy, miałam wtedy okropne bóle pleców bo spaliśmy na wiekowej krzywej wersalce, wyłam z bólu... nawet sprzątanie w tej łazience nie miało sensu bo wszystko tak stare że nie było widać efektu. ehh mogłabym długo mówić o niedogodnościach mieszkania u teściów

potem było dwa lata u moich, warunki w porównaniu z tamtym luksusowe ale były inne niedogodności, no nie ma to jak na swoim... my musieliśmy ładnych parę lat cierpliwie czekać aż udało nam się wziąć mieszkanie na kredyt i teraz jest tak jak powinno być, kiedyś i Ty się doczekasz :* co nas nie zabije to nas wzmocni, no i zawsze może być gorzej więc twarda bądź
