Piękna pogoda dziś... ja bym chetnie sie poopalała, napiła zimnego piwka (oczywiscie w tej sytuacji, bezalkoholowego choć marzy mi się spróbowanie tego nowego piwa jabłkowego Sumersby bodajże)
Też nie mam pomyslu co robić ze sobą w sumie, choć wychodzic moge... mimo twardnienia brzucha lekarz robiacy usg kazał mi sie wiecej ruszac.
Haft krzyzykowy to nie dla mnie...nawet mam w domu zapas muliny, kanwe...wszystko. tylko cierpliwosci brak
Trzeba bedzie sie dzis przejść do sądu by odwolać tą sprawe o alimenty na czas ciąży, bo to już 6 czerwca miało być... Ale damy rade, jeszcze troche sie pewnie bede meczyc by odganiac mysli ale potem..potem mnie czeka błogi spokój, i już się na niego ciesze
asiu, on wtedy jako ojciec mialby prawo do decydowania o niej w rownym stopniu jak i ja. a płacić nie bedzie bo nie ma z czego. tak czy siak dostane alimenty z funduszu, on co najwyzej bedzie mial narastajace dlugi ktorych nigdy nie spłaci, lepiej zapomniec o jego istnieniu
i z kazda godzina coraz bardziej jestem pewna, że dobrze robie
Agnieszka, ale chyba w tej sytuacji to sąd mu nie przyznal alimentow od córki?

to by było chore
No i już jutro, w końcu wizyta u mojej lekarki, mam nadzieje że mnie uspokoi jakoś, i wymyślimy coś by mała rosła w siłe ;-) ale czeka mnie pobudka o 5 rano ! nad ranem wlasciwie ...

nie jestem umowiona na zadna godzine, wiec musze jechac jak najwczesniej i czatować pod gabinetem.
30 tydzień !! jak to ładnie wygląda

i brzmi, i w ogole... Jeszcze tylko 10 tygodni :-)
a ja nadal nic nie mam... nawet listy tego co trzeba kupić...