siedzę i czytam sobie bb i fb, ale już nie mogę - mam taki ból pleców że już więcej nie wysiedzę... na szczęście udało się dziś spacer zaliczyć

Natalia dostaje szału na trawie, dziś była trawa mokra po deszczu a ta szalona biegała (o ile jej dreptanie można nazwać biegiem) i robiła symulowane wywrotki - ostatnio strasznie ją bawi coś takiego, udaje że się przewraca albo specjalnie tak biega żeby się wywalić, oczywiście tylko na trawie, i jak się walnie to się śmieje jak wariat

no i cała mokra była z tej trawy
Natalia w ogóle w ciągu ostatniego tygodnia zrobiła straszny skok w rozwoju, jak znajdzie telefon to przykłada do ucha i mówi "halo", zaczęła rozróżniać powitanie z pożegnaniem - jak ktoś przychodzi to macha i mówi "cieś" (cześć) a jak ktoś wychodzi to macha i woła "paaa", dziś składała klocki (takie wielkie jakby lego, wcześniej tylko je rozrzucała), ostatnio zaczęła nakładać kółka na piramidkę, nauczyła się dać buzi na naszą prośbę, tyle nowych rzeczy naraz... a zaczęło się od tego co Wam już pisałam że jak widzi że coś jemy albo pijemy to podchodzi i mówi "chcę". jeszcze niedawno mówiłam że to jej pierwsze rozumne i kontaktowe znaczące coś konkretnego słowo, a już ma całkiem sporo następnych

jak ona zacznie normalnie gadac to ja z nią nie wydolę

bo na razie buzia jej się nie zamyka - tyle że to co mówi sensu żadnego nie ma, ale czuję że zaczyna się...
a ta druga w brzuchu tak się rozpycha i wierci że mnie to normalnie boli! przy Natalii tak nie miałam, czułam kopanie ale nie bolało, teraz to normalnie masakra czasami... skóra to jakby mi miała pęknąć od tego...
hehe ale mąż pięknie chrapie na meczu! a no i dołączam do dziewczyn które w nocy nie spały... mąż chrapał non stop i spałam tyle co nic, aż mi się płakać chciało, myślałam że zwariuję... dziś powiedział że śpi na kanapie żebym się mogła wyspać... w sumie to jak chce to niech śpi, ja się wyśpię przynajmniej...
miłej nocki

)