Aia - Mania tak płakała dlatego, że za krótko byłyście na spotkaniu ;-) Trzymam kciuki na jutrzejszy start z marchewką.
Marta - tak pięknie napisałaś wczoraj o tym jak cudowne jest macierzyństwo - pomimo czasem gorszych dni. Bardzo trafnie to ujęłaś. U nas jak jest taki maraton z marudą to przychodzi mi do głowy jeszcze taka myśl: dobrze, że jesteśmy w domu a nie w szpitalu. Bo przez jakiś czas żyłam z tą myślą, że zaraz będzie szpital i operacja i ... . Więc niech sobie płacze, nie śpi, grymasi i w ogóle a jak to przyjmę z uśmiechem i utulę i będę sie cieszyć, że robię to w domu !
Jeszcze bym sobie tylko życzyła braku histerii przy ubieraniu po kąpieli

.
A u nas po kąpieli jest najlepszy humor właśnie. Najlepsza zabawa i głośne śmiechy. Wszystko go wtedy bawi nawet smarowanie kremem. Ręcznik jest super zabawny a Disnemar do noska to radocha po pachy.
Asia.85 - zdrówka życzę. Często Cię coś łapie
Kakakarolina - dobrze, że ospiątko przechodzi łagodnie. Oby tak dalej
Katjusza77 - współczuję przebojów z Rota, ale bardzo mnie podbudowałaś, bo ja zaszczepiłam Kubusia. I teraz się z tego cieszę - chociaż bardzo się bałam.
Nasze dzisiejsze spotkanie było cudowne, dzieci grzeczne, dziewczyny super. Musimy to powtórzyć !
Ja po spotkaniu poszłam z maluchem na spacer o zachodzie słońca, czyli o 15:00. Było pięknie - tak spokojnie, słonko ładnie zachodziło na czerwono, nie było wiatru, cisza i spokój na tej mojej wsi (chociaż w W-wie). Spotkałam bażanta.
U nas też Mikołaj był. Jak co roku ja kupiłam prezenty dla wszystkich. Moi chłopcy zawsze są zdziwieni: to dzisiaj Mikołajki ? Zawsze to samo. Kubuś dostał maskotkę Kapitana Calamari, Duży syn dostał pendrive w kształcie sztabki złota, dla M mam płytę z filmu Purple Rain z Princem, a ja dostałam film na który od dawna polowałam "Faceci w butach". A mój M niestety zadzwonił o 20, że sie nie wyrobi i przyjedzie dopiero jutro. Eh, jestem matką samotnie wychowującą...