Cześć kochane,
Za nami ciężka noc i ciężki dzień, jestem całkiem rozjechana...Padam na twarz.
Spotkanie i siła wrażeń sprawiły, że moje Słodkie Bu dostało histerii po powrocie. Ryk był przez dobrą godzinę, niczym nie szło jej uspokoić. Waliła łapami we flaszkę, pluła mlekiem, prężyła się, wyginała we wszystkie strony. Dawno tak nie miała. W końcu położyłam ją na macie na naszym łóżku i wyszłam do kuchni na chwilę oddechu. Ucichła po kilku minutach. Weszłam do pokoju - uśmiech na gębie o gugamy...Nie ogarniam
Wieczór już był nieco lepszy (jak na Manię, która zawsze ma maruda po 18), ale ja już byłam spruta...
Mąż w robocie, więc sama musiałam ją wykąpać, co stanowi ostatnio wyzwanie logistyczne, albowiem już nie mogę jej bezpiecznie zostawić na łóżku, bo nauczyła się hopać na plecach i kiedyś złapałam ją dosłownie w ostatniej chwili
Noc miniona zaś była jedną z najgorszych w naszej historii...Mania obudziła się o 1, pacyfikowałam ją moniem do 2 30, w końcu się rozdarła. Dałam jej jeść. Wtrąbiła pełną flachę (160 ml) i dawaj, bawimy się
Nie było mowy o spaniu
Woziłyśmy się strasznie. W końcu umieściłam ją w kołysce, zgasiłam światło i położyłam się. Chyba usnęła, w każdym razie ja padłam. O 5 30 obudziło mnie radosne gruchanie;-)
kakakarolina obawiam się Twojego scenariusza spod hasła "ten typ tak ma"...Jakoś nie wierzę w skok albo ząbki. To trwa już 2 tygodnie.
Kupiłam Mani słoiczki z marchewą. Jutro startujemy
!
polisia współczuję przebojów, ale popatrz nie jesteś sama! Mnie to zawsze buduje
katjusza biedaki...Dobrze już Wam lepiej i Mikołaj przyjdzie
kakakarolina laska mikołaja, hahahaha
dzag u mnie w domu rodzinnym też zawsze Mikołaj pod poduchę podrzucał drobiazgi. Muszę i u nas ten zwyczaj wprowadzić:-)!
Do mnie przyszedł Mikołaj ze słodkościami.
Dobrej nocy kochane, przespanej, wyspanej, kolorowych snów :*
Za nami ciężka noc i ciężki dzień, jestem całkiem rozjechana...Padam na twarz.
Spotkanie i siła wrażeń sprawiły, że moje Słodkie Bu dostało histerii po powrocie. Ryk był przez dobrą godzinę, niczym nie szło jej uspokoić. Waliła łapami we flaszkę, pluła mlekiem, prężyła się, wyginała we wszystkie strony. Dawno tak nie miała. W końcu położyłam ją na macie na naszym łóżku i wyszłam do kuchni na chwilę oddechu. Ucichła po kilku minutach. Weszłam do pokoju - uśmiech na gębie o gugamy...Nie ogarniam

Wieczór już był nieco lepszy (jak na Manię, która zawsze ma maruda po 18), ale ja już byłam spruta...
Mąż w robocie, więc sama musiałam ją wykąpać, co stanowi ostatnio wyzwanie logistyczne, albowiem już nie mogę jej bezpiecznie zostawić na łóżku, bo nauczyła się hopać na plecach i kiedyś złapałam ją dosłownie w ostatniej chwili

Noc miniona zaś była jedną z najgorszych w naszej historii...Mania obudziła się o 1, pacyfikowałam ją moniem do 2 30, w końcu się rozdarła. Dałam jej jeść. Wtrąbiła pełną flachę (160 ml) i dawaj, bawimy się
Nie było mowy o spaniu
Woziłyśmy się strasznie. W końcu umieściłam ją w kołysce, zgasiłam światło i położyłam się. Chyba usnęła, w każdym razie ja padłam. O 5 30 obudziło mnie radosne gruchanie;-)kakakarolina obawiam się Twojego scenariusza spod hasła "ten typ tak ma"...Jakoś nie wierzę w skok albo ząbki. To trwa już 2 tygodnie.
Kupiłam Mani słoiczki z marchewą. Jutro startujemy
!polisia współczuję przebojów, ale popatrz nie jesteś sama! Mnie to zawsze buduje

katjusza biedaki...Dobrze już Wam lepiej i Mikołaj przyjdzie

kakakarolina laska mikołaja, hahahaha

dzag u mnie w domu rodzinnym też zawsze Mikołaj pod poduchę podrzucał drobiazgi. Muszę i u nas ten zwyczaj wprowadzić:-)!
Do mnie przyszedł Mikołaj ze słodkościami.
Dobrej nocy kochane, przespanej, wyspanej, kolorowych snów :*
Ostatnia edycja:
.
. Całymi dniami kwękał i marudził, a późnym popołudniem i wieczorem płakał. Nic się nie działo, a on płakał, czasem wrzeszczał jakby mu się krzywda działa. Może tamto dziecko też takie płaczliwe. Nic mu się nie dzieje złego ze strony rodziców, tylko ma takie "humory", albo coś mu dolega zdrowotnego...