reklama

Sierpień 2013

Cwietka
święte słowa. Myślisz dokładnie tak jak ja. Moglabys stanąć w mojej obronie bo ja jeśli tak powiem to będzie 3wojna światowa. Sama oznajmiła ze jak się urodzi to ona się do nas wprowadza :-O
Też uważam ze te pierwsze dni sa piękne a ja miałam teściową. Nawet ze szpitala razem w moim mężem mogę odbierała i teraz na bank będzie tak samo :-(
 
reklama
Ja też nigdy nie miałam pomocy, nie dlatego że nie chciałam, bo miałam 20 lat jak urodziłam Jakuba, i odrobina wsparcia, by się przydała... Teraz już nawet takiej pomocy nie chcę.. te pierwsze miesiące mają być tylko nasze... a później jeżeli mama będzie chciała przez dwa, trzy miesiące pomóc, to niechsię wykazuje kobieta, ale będę do niej zaprowadzać fasolinę bo nie lubię jak mama mi po kątach zagląda...:-)
 
cwietka też jestem całkowicie tego samego zdania. Wiadomo, że przy pierwszym dziecku człowiek się wszystkiego uczy, bo wszystko jest nowe. Ale trzeba się nauczyć samemu, a nie żeby ktoś nas w tym wyręczał, tym bardziej, że to takie cudne uczucie.
 
Wygonić to może i nie, ale może jakoś delikatnie jej dać do zrozumienia, że kontakt z wnukiem ok, ale nie 24 na dobę,? Stanowczo, ale grzecznie jej podziękować i powiedzieć że tym razem dacie radę sami, bo ostatnio, tyle mamusia już was nauczyła? Trochę żartuję teraz:-), to napewno nie jest łatwa sytuacja, zwłaszcza jeżeli małżon jest podatny na wpływy teściowej... Współczuję C ibardzo tej sytuacji, i z żadnej strony wsparcia...
 
I tak jesteście w komfortowej sytuacji. Ja niestety mieszkam z teściową więc i tak będzie u nas po porodzie. Ale pomagać nie będzie, przy synu mi nie pomaga i nigdy nie pomagała.

Ale Tobie Maciejka współczuję, że mąż jest po stronie swojej mamy, bo powinien być po Twojej:tak:
 
Ja nie odczuwam tak bardzo teściów może dlatego, że mieszkają w innym mieście choć powiem Wam, że widzę jakie mają podejscie do innych wnucząt i naprawdę jest zdrowa atmosfera. Generalnie zawsze szanują każdą sytuację i mają wyczucie. I jak wychodziłam za mąż to też bez problemu zrozumieli, że ich syn 'wyszedł' domu :D Poza tym ogolnie się wszyscy wspieramy i pomagamy sobie, ale bez wciskania się na siłę. Mam nadzieję, że nie zmienię zdania, bo moi teściowie są fajnymi ludzmi :)
 
Hej :) Ale znów stron do nadrobienia! Ja dzisiaj wreszcie odżyłam, bo mdłości męczyły mnie "jedynie" do 14 :-) Tak piszecie o żarciu z Maca, że sama mam ochotę :-)

Co do przeczucia, to ja nie mam żadnego :-) Miałam jedynie sen, że urodziłam dziewczynkę :-D Ale wszyscy mi mówią, że lepiej wyglądam, cerę mam lepszą, no i do słodkiego w ogóle nie ciągnie, więc wygląda, że będzie siusiak :-)

Moja teściowa jest cudowna, bardzo się lubimy i nigdy się nie wtrąca, jak już to coś poradzi i zawsze dodaje, że sami powinniśmy zadecydować. Pewnie przy dzidzi będzie chciała pomóc, ale nie będzie się narzucać. W ogóle tak myślimy z Mężulem, że lepiej będzie rodzić w rodzinnym mieście, w Poznaniu nie mamy nikogo w razie czego... ale jeszcze nie wybiegamy tak daleko z planami :-)

A i witam nowe sierpnióweczki :-)
 
reklama
ja bym z moja tesciowa na dluzsza mete nie wytrzymala, nie jest taka zla, ale wszystko musi robic po swojemu (procz gotowania)...
jak jeszcze studiowalam, a studiowalam w miescie mojego meza, to pomieszkiwalam u nich i np naczyn nie moglam zmywac, bo za duzo wody by sie zmarnowalo...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry