Cześć Dziewczyny:-)
Staram się Was czytać w miarę na bieżąco, ale z pisaniem już gorzej... Jeszcze miesiąc temu miałam full czasu, a teraz to masakra. Jak wracam z pracy to raz dwa i już wieczór. Wtedy myślę tylko o tym, żeby wykąpać, nakarmić i uśpić Małego jak najszybciej i ja usypiam niemalże razem z nim
Taka j. - straszna historia, ale najważniejsze, że się wszystko dobrze skończyło:-)
Wojtuś nadal na antybiotyku - do środy jeszcze. Lepiej mu już, ale coś jeszcze charczy gdzieś w środku... Wczoraj dzwoniliśmy do lekarza i powiedział, że tak może być, bo migdałki powiększone i może jeszcze trzeci urósł. Kazał obserwować, czy oddycha przez nos, czy śpi spokojnie i czy nie ma gorączki. No to na razie jest ok. A w środę będzie kontrola. Mąż też się rozchorował na zapalenie gardła, więc siedzieli sobie w tym tygodniu we dwóch:-)
No i zaświadczenie do żłobka musieliśmy zawieźć, że chory, bo by nas skreślili z listy

Jak ja bym chciała, żeby już mój Maluszek wyzdrowiał i żeby już było wszystko ok... W tym tygodniu minie miesiąc, jak się zaczęło chorowanie.. I dzisiaj znowu przyjeżdża teściowa :-(Ale jakoś trzeba się przemęczyć...
Wszystkiego dobrego z okazji rocznic urodzin:-)Ale ten czas leci
Miłego niedzielnego popołudnia :-)