Pandora
trzymam kciuki oby było wszystko dobrze. Będę cały czas oczekiwać na pozytywne wieści od Ciebie. Trzymaj się kobietko dzielnie.
Cwietka
to żeś się kobito strachu najadła i strachem nas nakarmiłaś. Uważam, że mąż ma rację i bezsprzecznie powinnaś odpuścić sobie jutro zajęcia. Miejmy nadzieję, że taka akcja się już nie powtórzy, ale dla dobra Twojego i dzidzusia lepiej przeczekać chwilę kryzysu w domu. Dawaj znać jak czy lepiej się czujesz.
trzymam kciuki oby było wszystko dobrze. Będę cały czas oczekiwać na pozytywne wieści od Ciebie. Trzymaj się kobietko dzielnie.
Cwietka
to żeś się kobito strachu najadła i strachem nas nakarmiłaś. Uważam, że mąż ma rację i bezsprzecznie powinnaś odpuścić sobie jutro zajęcia. Miejmy nadzieję, że taka akcja się już nie powtórzy, ale dla dobra Twojego i dzidzusia lepiej przeczekać chwilę kryzysu w domu. Dawaj znać jak czy lepiej się czujesz.
A z tą sugestią szefowej, żebyś już nie wracała z L4 - ja w pierwszej ciąży miałam tak samo, jak powiedziałam o zwolnieniu. Pracodawczyni powiedziała mi wtedy, że ok, ale żebym już nie wracała z tego zwolnienia do końca ciąży. Tylko ja wtedy i tak miałam taki zamiar. Teraz, w innym miejscu pracy takich poleceń nie dostałam ale przełożona kazała mi się określić, bo chciała wiedzieć czy może zatrudnić kogoś na moje miejsce. Niby to zrozumiałe, choć rozumiem, że może Ci być przykro w takiej sytuacji. A z tymi rozterkami czy będzie gdzie wracać po tak długiej przerwie to współczuję. I widzę choć jedną dobrą stronę tego, że ja nie mam gdzie wracać 

). Boli mnie ząb, który kilka tygodni temu miałam robiony w strasznych bólach :-( Aż się boję co to będzie :-(

ale niestety stwierdził że obsługa może zauważyć 