reklama

Sierpień 2013

Ojoj, mówicie, że już czas na torbę? Ja zaczęłam jak na razie studiować od początku wątek o wyprawce i spisuję co jeszcze muszę kupić. Jeszcze ze 30 pozycji mi się uzbierało... a ja myślałam, że wszystko już prawie mam. Co do kosmetyków i higieny malucha i dla mnie po porodzie poczekam aż omówimy ten temat na szkole rodzenia. Bardzo kompetentne te położne prowadzące się wydają.

Spore te wasze "Maleństwa". Ja idę na USG w przyszłym tygodniu, to się dowiem czy to paczka cukru, czy już dwie ;). Tatuś jak się urodził ważył 2 kg, a mamusia 4,5 :P. Miło by było gdyby się mała pośrodku ulokowała :).

Ja sądziłam, że mam duży brzuch, a tu wczoraj miałam wysyp pytań czy termin mam na wrzesień, czy październik:szok:. Ale przytyłam już 12 kg, a w pępku mam 92 cm :szok:, tyle co kiedyś w biodrach, bo teraz to hoho, jest za co złapać ;P.

Wczoraj też wygrałam na allegro kosz Mojżesza :D. Używany ale na zdjęciach wyglądał suuuuper. Tak sobie weszłam na allegro zobaczyć co nowego i było 6 min do końca fajnej aukcji. Trafiło mi się :D. Czekam na niego z niecierpliwością i mam nadzieję, że się nie zawiodę 2. śliczny KOSZ MOJŻESZA Mamas&Papas POZYTYWKA (3284527883) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.
 
reklama
kupciusia, piekny ten kosz, ja też mam, ale pożyczony od kolezanki. Na pierwsze miesace super:-)

ja mysle ze urodze wczesniej, wiec juz sie pakuje, niech sobie stoi ta torba nawet 2 miesiace, ale bedzie gotowa;-)

madzia ja mam takie same odczucia:-):-), ale chcialabym juz miec porod za soba... juz mi ciezko z tym brzuchem, ledwo autem jezdze rozwalona na tym fotelu jak foczka:-D:-D:szok: , a tu jeszcze 6-7 tygodni:confused2::confused2:
 
Quincy
współczuję Ci sytuacji. Sama wiem jak to jest być samą z tym wszystkim. Tzn. ja mam męża, ale mój mąż to pracoholik i ciężko od niego coś uzyskać. Dziś był ze mną na szkole rodzenia i mam nadzieję, że będzie chodził. Chociaż tyle...
Nie powiem- stara się dbać o mnie. To on mnie goni,że już pora kupić łóżeczko, wózek i całą tą wyprawkę. A ja jeszcze nie chcę. Mam czas... No ale mój mąż to już inna bajka. Baaardzo specyficzny charakterek, z którym ciężko żyć...

A Wy już macie te rzeczy zakupione dla maluchów?

Co do wyprawki do szpitala dla mamy i dziecka to ja jeszcze się nie pakuję. Czekam na ładniejszą pogodę aby uprać ciuszki dla dziecka. Uprać torbę, w której zabiorę te ciuszki. Uprać kocyki itd.
Nie powiem, trochę mnie postraszyłyście tym pakowaniem, więc chyba się zmobilizuję :)
 
Ja tez mysle ze czas najwyzszy zabrac sie za pakowanie torby, moja kolezanka urodzila w 31 tyg i nic nie miala kupione, kompletnie nic a tego bym nie chciala. Nie miala zagrozenia zadnego wczesniej, poprostu zle sie czula 2 dni i pojechala do szpitala, musieli zrobic cesarke bo miala wysokie cisnienie i zle wyniki badan, jakies zatrucie czy cos.
 
Jagoda dobry tekst z tą torbą.

W ogóle tak się pakujecie itd. a ja nie mam jeszcze nic poza chusteczkami dla dziecka!

Kapciusia to malutko masz w brzuszku, 92 cm to na prawdę nie jest dużo :)

Saguaro mój też ciągle w pracy i ja pożytku nie mam z niego zupełnie, nie był na ani jednej wizycie u lekarza ze mną, nawet na pierwsze prenatalne musiałam jechać sama, o szkole rodzenia to mogę zapomnieć, w życiu by nie poszedł, jestem pewna, że nawet w 40 tygodniu ciąży pojadę na wizytę (jeśli takowa będzie) sama i nawet nie spodziewam się go na porodzie. Szkoda gadać, niby mam faceta ale dla mnie nie ma go zupełnie, może w 1% maksymalnie :( Przykro mi w sumie, zwłaszcza jak czytam albo słyszę jak niekiedy faceci dbają o swoje kobiety, jak pomagają płaszcza założyć czy buty albo pytają co załatwić, gdzie zawieźć, jak pomóc, jak robią śniadania (mój domaga się, że to ja mam jemu robić), długo by wymieniać, mój nie robi dla mnie NIC.
 
taka j. wspolczuje problemu z mezem, nie probowalas z nim porozmawiac? Ja nie moge sobie wyobrazic zeby facet sie nie interesowal w ogole, ale w zyciu bywa roznie, nie wiadomo jak bedzie za pare lat, mi od slubu nie minal nawet rok
 
Ewelinko my jesteś po ślubie 2,5 roku ale razem jesteśmy 7,5 roku w sumie. Właśnie nie wytrzymałam i zadzwoniłam do niego, powiedziałam, że albo się zmieni i zacznie interesować mną i być dla mnie dobry albo możemy sobie żyć osobno i nie ma problemu ale chcę wiedzieć na czym stoję, poryczałam się. Nie wiem czy to coś zmieni, wiem jedno, ja nie mogę być taka dobra dla niego bo to nigdy nie jest doceniane tylko potem wykorzystywane.
 
Aha, myślałam że 92 to już sporo, no bo to już +30 od startu. Kiedyś zdaje się Cwietka pisała, że skończyła na 90 pierwszą ciążę (przepraszam jeśli pokręciłam). Wiem, że brzuchy są różne różniste i nie ma co się innymi sugerować, ale innego porównania nie mam.

Dziewczyny to rzeczywiście niemiło tak nie mieć oparcia i pomocy ze strony faceta :(. Chyba muszę mojego bardziej docenić bo z tego co piszecie, to za dużo rzeczy może uważam za normę :eek:. Widziałam co prawda bardziej zaangażowanych, ale cholera wie jakie inne wady mają, bo jakieś pewnie mają ;). My chodzimy na szkołę rodzenia razem, choć D nie ukrywa zbytnio znudzenia przy tematach typu 'więź z dzieckiem', ale jak przechodzimy do ćwiczeń, to się ożywia jak i gdzie ma masować żeby nie bolało. Ma być przy porodzie tyle ile da rade. Powiedział, że trochę boi się tego porodu, ale jeśli mi to w czymś pomoże to będzie. Ale odpowiedź na pytanie czego się boi wbiła mnie w fotel, bo myślałam, że krwi, krzyku, akcji itp. Powiedział, że tego, że mnie będzie bardzo bolało, a on nie będzie mógł z tym nic zrobić i nie będzie mógł na to patrzeć:szok:. Po takich słowach coś się w związku zmienia, dla mnie przynajmniej.

Znowu się rozpisałam...

Edit: taka.j ostro było i bardzo dobrze! Facetami trzeba czasem potrząsnąć, bo im się dupa do dobrego przyzwyczaja bardzo szybko i wydaje im się, że tak już będzie zawsze. A jak na chwilę im się zabierze przywileje to szybko widzą różnicę i zaczynają dopiero doceniać. Po sobie tego nie wiem, bo jak mówiłam mam dobrze, ale po znajomych widzę, że to działa. Trzeba się raz na jakiś czas postawić tak dla przypomnienia. Jest taka książka "Mężczyźni kochają zołzy". Na razie trudno byłoby mi wprowadzać zołzowatość w życie, bo D nie zasłużył na to....jeszcze :). Ale znam parę, gdzie dziewczyna zachowuje się totalnie jakby wg tej książki i chłopak w podskokach na jednej nodze lata. W sobotę idziemy na ich ślub :P. Może czasem warto być zołzą.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Kapciusia noszę się z tym, żeby wypożyczyć tą książkę już od jakiegoś czasu ale wypożyczona w bibliotece póki co, ale pożycze i przeczytam na pewno! Tak, oni się przyzwyczajają do dobrego ekspresowo i potem oczekują, że im się należy po prostu, moja matka jest taką 100% zołzą, przechodzi samą siebie ale mój ojciec chodzi jak w zegarku, nie ma znaczenia, że zmęczony, że przyszedł z pracy, od razu daje się do robienia obiadu, do mycia podłóg itd. bo wie, że jak ona przyjdzie to będzie ryk, że syf jest.

Odnośnie brzuszka to ja zawsze prawie wklęsła byłam, raczej brzuszka nie miałam no i teraz mam :) ale jakoś mi to nie wadzi nawet bo patrzę na ten brzuszek i sobie mówię, że go kocham :D Bo tam mój skarb jest :) Na pewno każda z nas tak ma i to jest piękne!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry