Lucalew - również kciuki.
Akuku - u nas wielkie skręcanie mebli może w przyszłym tygodniu. Myślę, że łazienka dzisiaj będzie okafelkowana, mają nam przywieźć panele, żeby poleżakowały i umówiona jestem na rozmowę z ogrodniczką (mamy jakieś 80 m ogródka i na połowie ma być trawa, a chcemy z rolki, żeby szybciej było

)
Anney - wczoraj tak mi twardniał, że aż szału dostawałam...
Wczoraj sobie prasowałam na siedząco drugą partię ubranek (dzisiaj ostatnia!) i poczułam, że jakoś mi dziwnie w lewą nogę, jak skończyłam, patrzę, a tu mniej więcej od połowy łydki w dół - bania! Prawa też, ale mi nie przeszkadzała... Zdziwiłam się, bo tu ani nie gorąco, ani jakoś się nie przemęczałam... Dzisiaj nadal są opuchnięte, ale już nie tak bardzo. A w sobotę wizyta i 35 tydzień! Aha, i w ciucholandzie kupiłam ubranie do porodu. Nie piszę koszula, bo to właściwie bawełniana tunika jest, ale ma spory dekolt, że cycek wyjdzie bez problemu i do połowy uda sięga, więc tyłkiem świecić nie będę. Kupiłam też koszulę już typową do karmienia, a moja mama sprawiła sobie szlafrok, który do szpitala pożyczę. Tak więc oprócz żywieniowo-wodnych gadżetów mam wszystko, trzeba się tylko spakować

A staniki do karmienia kupię dobrze dopasowane jak się mała urodzi, teraz myślę jutro podjadę do h&m i wezmę jakiś mniej więcej pasujący (mam już taki jeden od szwagierki), głównie żeby do szpitala było i na pierwsze dni. Nie chcę ponad stówy wywalać na coś co może potem nie pasować :/
Miłego dnia kochane!