Pupi gratulacje! Super, że w końcu odpoczniesz
Przypomniałyście mi jak bardzo mam ochotę na tatara

i dobrą, mocną kawę i zimne piwko w ten upał....ale nie jest tak źle. O makreli nie słyszałam i kilka razy jadłam i sery pleśniowe z mleka pasteryzowanego też. Pamiętam jak moja teściowa zupełnie nie potrafiła zrozumieć dlaczego nie chcę tatarka, kawki i zwykłej herbaty.
Mi siara wycieka już od dawna, w dzień nie ma tragedii, ale w nocy czasem cała jestem zalana.
Co do pomocy to już kiedyś pisałam, że nie bardzo chcę, żeby przyjeżdżała moja mama i nie wiem jak jej to powiedzieć. Ostatnio nawet zapytała czy chcemy, żeby przyjechała i stanęło na tym, że w razie potrzeby po nią zadzwonimy, ale czy wytrzyma to trudno stwierdzić. Dobrych rad też się trochę boję, a raczej mojej reakcji i tak mają mnie za wariatkę
Dobrze poczytać o Waszych porodach i dzięki za wszystkie związane z tym rady i uwagi. Ja jestem całkiem zielona, ale jak piszecie podobno nie da się tego pomylić z niczym.;-) Boję się jak to będzie, no ale nie mam wyjścia, nie zatrzymam akcji porodowej choćby nie wiem co. Ale duuużo bardziej boję się tego co będzie po...ten pierwszy moment z małą na brzuchu i później, tak jak pisałyście wejście do domu... ehh ... wręcz mnie to przeraża.
Mam pytanie o lewatywę. Stosowałyście? Planujecie?