To ja wam opowiem sytuację z wczoraj. Pojechałam do mojej rodzinnej miejscowości, bo mój brat z bratową biegli półmaraton a ich pociechy 300 metrów a ja miałam ich do startu przygotować. Dzieci przebeigły, zadowolone bo dostały medale, zapocone bo ciepło, ale schłodzili się i siedzielismy przy głownej ulicy na trawniczku i razem z innymi ludzmi kibicowalismy nadbiegającym półmaratomczykom. Droga przez ok 30 minut miala byc zamknieta, i wczesniej juz byly informacje. Oczywiście zdarzyli się i tacy kierowcy którzy się wykłócali. Kobieta około 30 lat, niezle krzyczała, że nie maja gdzie biegać, ze dziecko jej sie w samochodzie gotuje (a stała już ajkies 10 minut na słońcu) jak ludzie dowiedzieli sie ze ona to dziecko w aucie na sloncu trzyma to dopiero sie pieklo rozpetalo. Ale ta kobieta nie rozumiala, ze droga jest zamknieta, ze nie tylko ona stoi. Az w koncu policjant interweniowal i kazal jej wyjac to dziecko z auta i schować się z nim pod drzewem albo w jakims lokalu. Poruszenie bylo ogromne, ale ta kobieta tylko czubek swoejgo nosa widziala i gdyby nie interwecja ludzi to dziecko na prawde mogloby skonac w tym aucie.