No ładnie, blerka, 1500 w miesiąc. U nas też sporo, tzn. od spadku 2884 do 4260 w zeszły czwartek. Mam wrażenie, że się naprawdę pulchniutka zrobiła. Ogólnie w weekend to było grzeczne dziecko, dzisiaj też nieźle nam szło, tylko po 18 zaczął się płacz i nic nie pomagało przez godzinę - też było właśnie to marudzenie przy karmieniu, że zjadła i potem już gorzej łapała cyca i coraz bardziej marudziła, a w końcu już na dobre się rozryczała. Ja widzę, że w takich sytuacjach trzeba przestać ją karmić i najlepiej nosić, tyle, że ja nie daję rady tyle czasu ją po domu nosić, bo mnie kręgosłup boli. Czasem jeszcze pomaga pozycja jak jest oparta na plecach na moich kolanach. Ona chyba coraz bardziej interesuje się otoczeniem i coraz częściej uśmiecha się na widok mojej twarzy. Przekręcać się całkiem jeszcze nie umie, ale dzisiaj rano się przekręciła z pleców na bok, żeby do cyca się dostać.
U nas jakoś to szczepienie chyba później, niż u Was: 6 października, równo 2 miesiące po porodzie. Badanie bioderek mam za tydzień we wtorek, a potem w czwartek wizyta u gina. Czy któraś z Was myślała o szczepieniu siebie? Ja chciałam się zaszczepić na grypę, ale kiedy spytałam położną, czy mogę, to ona mówi, że jak karmię, to absolutnie nie. Dziwi mnie to trochę, tym bardziej, że wszystkie informacje w internecie mówią, że jak najbardziej na grypę można i powinno się szczepić, kiedy się karmi. Zależy mi na tym, bo po tym jak poprzednie 2 lata miałam po jednym razie naprawdę nieprzyjemną grypę z wysoką gorączką i leżeniem, to po tym jak w zeszłym roku się zaszczepiłam, całą ciążę przeszłam praktycznie bez chorób.