Lidia, trochę Wam zazdroszczę. U nas dzisiaj dzień wydawał się całkiem przyjemny (no może poza tym, że od wczoraj męczy mnie silny ból gardła). Wydawało się, że wyjście na siłownie uda się całkiem nieźle, bo jak wychodziłam, to Kaja była spokojna i nawet potem zasnęła na trochę. Niestety po godzinie się obudziła i był ryk i nie chciała butelki, a tatuś nie wiedział, jak ją uspokoić. Niestety u nas odwrotnie - przyzwyczaiła się do mnie i coraz wyraźniej daje znać,że nie chce, żebym ją opuszczała, a już szczególnie w godzinach popołudniowo-wieczornych. Mój mąż powiedział, że ma dość i już więcej z nią nie zostanie. On teraz sporo pracuje i chyba przez to ona się przyzwyczaiła, że jesteśmy ciągle same. Zawsze mówiłam, że chcę, żeby moje dziecko nie potrzebowało tylko mnie, a jednak okazuje się, że tak być musi. Zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, żeby ona jednak chciała zostawać ze swoim tatą. W piątek kolejny test - ja mam szkolenie dla osób pracujących ze zwierzętami i obiecaną pomoc babci w opiece. Ciekawe, czy znów będzie ryk, czy uda się ją uspokoić.