Olka trzeba wierzyć. Ja mam podobną sytuację. Dziadek mojego męża jest w szpitalu od prawie miesiąca. Miał operację serca i cały czas nie może dojść do siebie. Przestały pracować nerki, płuca i układ trawienny. W między czasie złapał jakiegoś wirusa i był w izolatce. Na dniach lekarze planują go wybudzać (jest na jakiś usypiaczach) i może będzie sam oddychał. Jakiś tydzień temu byliśmy całą rodziną w szpitalu bo lekarze mówili, że czas się żegnać. Na szczęście dziadkowi się nie śpieszy na tamten świat. Podobno najgorsze ma już za sobą.
Tak więc trzeba wierzyć i być dobrej myśli [emoji4]
A jeśli chodzi o pogrzeb to tydzień temu byłam na pogrzebie cioci. Powiem tak. Mi też mama i mąż doradzali żebym nie szła. Ma to sens, ale chciałam tam być. Uważam, że jeśli będziesz ewentualnie czuć potrzebę to idź . Jak się zdenerwujesz za bardzo albo źle się poczujesz zawsze możesz wezwać taxi i wrócić do domu.
Trzymam kciuki za zdrowie babci.