To znaczy ja zanim cokolwiek kupię to analizuje każdy składnik po kolei po prostu wpisując nazwę w wyszukiwarkę google. Ale zwracam uwagę by na pewno nie było parafiny, jak najmniej konserwantów, dużo olejków (i ważne by były przed słowem parfum a nie po, bo wtedy są śladowe ilości), o takich sprawach jak SLS, SLeS nawet nie wspominam bo tego skledniku już dawno nie ma w moich kosmetykach, to co dopiero w dziecięcych. Parabeny, silikony... Dużo, dużo, dużo. Ja nadal się uczę składów a już kilka lat patrzę na to co używam. Może jakaś aplikacja by pomogła? Cosmetic scan chyba kiedyś był, wygodne na początek