Dzień dobry wszystkim! Ja przez ostatnie kilka dni tylko Was podczytywałam, bo miałam bardzo dużo zajęć. Ale tez miałam przeczycie ze nic z tego... to głupie bardzo, bo w sumie nic nie zwiastuje ze coś mogłoby być nie tak. Ale to moja 3 ciąża- obie skończyły się porodami (poprzednie dwie)... i ciagle sabotuje swoje myśli- ze przecież jest za dobrze, coś musi być nie tak

wiem ze to głupie, ale najpierw miałam lekkie plamienie przez dwa dni. Lekarka o dziwo nie przepisała mi nic na to, powiedziała ze progesteron nie ma udowodnionego działania - bardziej jak placebo... Ze jak ciąża ma się nie rozwinąć, to nie nie rozwinie... Pierwszy raz u niej byłam i powiedziałam „ok” ... bo w sumie w poprzednich tez miałam takie 2-3 dniowe plamienia i nic nie brałam na to bo wizyty miałam później.... A później patrzę, a wieksoŚć z Was coś bierze - i się przeraziłam, ze przecież inni lekarze nie dawaliby czegoś co nie działa.... a w dodatku robiłam potworna betę i we wtorek wynik 60 a w czwartek 115. Wiec przyrost w normie, ale dosyć niski. I zamiast cieszyć ze się przyrost prawie 100% to się nakręciłam, ze napewno za mały ... Kompletnie nie potrafię się narazie cieszyć ciąża bo ciagle doszukuje się jakby coś miało być nie tak ... w poprzednich kompletnie nie miałam tego uczucia. Wiec tym nakręcam się jeszcze bardziej- ze to napewno jakieś przeczucie

Muszę wyluzować ... Wizytę będę miała 31 grudzień albo 2 styczeń