Ja może nie koszmary, ale dziwne sny. Dzisiaj mi się śniło, że byłam w jakimś PRLowskim gabinecie ginekologicznym, w którym było zwykle drewniane łóżko, z cienkim materacem, na nim leżał koc w drapieżnego kota, dookoła koca było mnóstwo kurzu, brudu, no syf generalnie. Maszyna do usg stała na jakimś taboreciku. Była mała i zżółknięta, miała jedną sondę i malutki wyświetlacz. Sonda była oblepiona zaschniętym żelem, nie widziałam nigdzie żadnej osłonki na sondę, więc w tym śnie od razu założyłam, że taka brudna sonda zostanie we mnie włożona bez niczego. Potem się obudziłam.