Ja tez nie panikuje

Wierze, ze wszystko będzie dobrze, bo nie ma podstaw, żeby nie było. Póki co byłam na dwóch wizytach, ale jedna z nich trwała z 10 min, samo usg może 2min - to było tylko potwierdzenie ciąży w klinice jako niejakie zakończenie leczenia, wiec jakoś tego nie liczę. Gdybym wiedziała, ze nic konkretnego się nie dowiem na niej to bym w ogole na nią nie poszła, tylko od razu do mojej Pani Gin. Ja moja przygodę z niepłodnością odcielam gruba krecha i nie chce tego wspominać - teraz będzie już tylko dobrze i tego się trzymam. Jest mnóstwo kobiet, które rodzą zdrowe dzieci przy „pierwszej okazji” i ja mam zamiar być jedna z nich

Oczywiście nie potrafie sobie nawet wyobrazić, co przeżywały i przezywają nadal dziewczyny, które ciąże straciły. Ale ja chce zachować optymizm, dopóty dopóki będę mogła. Nerwy nie pomogą nikomu

(chociaz oczywiście przed wizyta cała się trzęsłam czy będzie to serduszko czy nie xD)