Hej,
no nie nadążam za Wami- "wczesna godzina" , a tu tyle tematów już poruszonych!!!
Anielka, Madison, gratuluję postępów dzieciaczków.
Anielka, wspaniale że już będziecie wszyscy w domku? A Ciebie wypisują dopiero teraz z chłopcami?
Natkusia, w takim razie nie życzę Ci szybkiej akcji, skoro do wtorku musisz wytrzymać

Szczęśliwa mama - to zadbana mama!!!!
Sierpniowa, gratuluję "zakupów" ! mam nadzieję,że masz blisko Biedronkę, za 4 dni szturmuj od rana!!!
Monya, dalej trzymam &&& za kota. Ale chyba już z górki...
Golenie - jeszcze daję radę, ale po omacku, a potem wykańczam z lusterkiem. Ale robię to raz na trzy tygodnie, przed wizytami. Męża raczej nie dopuszczę, bo mnie pozacina.
Lewatywa - przy Młodym nie miałam, bo przyjechałam z biegunką i położna powiedziała, że nie trzeba, I , niestety, miałam ten sam problem, co jedna z lipcówek

Ale mój M. nie zdążył wyjść - WSTYD, WSTYD,WSTYD!!!

Dlatego teraz jestem całkowicie za lewatywą (w szpitalu), nawet o nią poproszę. Poza ym chyba lepiej być wypróżnionym, bo po porodzie pamiętam ten okropny strach jak zaczęło cisnąć na kupę - a tu TRAUMA po cięciu krocza i wszystko takie obolałe.
A ja się martwię o Synka. Trzy dni temu pojechał do Dziadków. Przyznam szczerze, że nie chciał jechać, ale M. Go przekonał. Teraz dzwono codzienne po 2-3 razy z płaczem, że chce wracać, że Mu źle. Wczoraj nawet dzwonił, że dziadki chcą go zamordować

, bo w jakich ziołach babcia Go chciała wykąpać. Jestem zła na M., bo widzę że przyjemność to on sprawia, ale nie własnemu dziecku, tylko swoim rodzicom !!!! ,
Przed wyjazdem (ok tydzień) Mały często narzekał na ból brzucha. Byłam u lekarza - kazała zrobić badania kału w kierunku lambrii, ale nie zdążyłam. A tu dziś telefon, że wymiotuje, w nocy dreszcze (bez temperatury), brzuch Go boli, nic nie chce jeść. I zaczęłam panikować, że to coś poważnego, a ja jestem prawie 200 km od Niego. Nie wiem co robić!