• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Sierpniówki 2014

Ja paliłam przed każdą z trzech ciąż (od liceum) , ale jak tylko test pokazywał dwie kreski rzucałam i nie miałam z tym żadnego problemu. Do palenia wróciłam jak wykarmiłam synka (po 8 miesiącach), druga ciąża nieudana, więc papieros był moim sposobem na stres i żal. Teraz też myślę, że jak wykarmię Małą, to wrócę, bo lubię palić.
Na dodatek mój M. pali, teraz też, więc motywacji w postaci miłości - brak.

Edit: teraz doczytałam i jakos głupio mi to wyszło. Miłość jest, ale nie przeszkadza nam w paleniu :happy:
 
reklama
Carine, fajnie, że już jesteś w domu :) co do koleżanki - tak, listerioza wywołała zakażenie płodu, potem skurcze. Mała urodziła się żywa, żyła 10 minut, zdążyła ją ochrzcić położna. Ona miała okropnego pecha, bo podobno listeria w ciąży zdarza się raz na milion! Mnie też jest jej strasznie szkoda, ale ponoć maluch nie miał żadnych szans.
 
O widzę temat palenia. Mojemu sercu tez jest bliski ;) ja paliłam i cieżko było mi rzucic. Jak zdecydowaliśmy sie na dziecko to rzuciłem z dnia na dzien i w tym momencie nie pale 1,5 roku. Moj maz pierwsze pól roku tez nie palił a pozńiej jak sie okazało, ze jestem w ciazy zaczął znowu. Ja mu dziury w brzuchu nie wierce bo wiem, jak to trudno. Człowiek jest uzależniony do końca życia. Ja planuje mi.in. Długie karmienie piersią po to by nie ciągnęło mnie do palenia - mam nadzieje, ze po 3 latach chęć zapalenia minie u mnie bezpowrotnie ;)
 
No wlasnie Ewaelinka?! Odezwij się.
To jak ja sie dzisiaj kiepsko psychicznie czuje jest nie do opisania....chodzę i wyje. Z M się nie odzywam. Zdecydowanie nie stanął na wysokosci zadania przygotowania czego kolwiek dla swojego drugiego dziecka. W sumie to zachowuje się tak jakbym nie była w ciąży.... nie mówiąc o tym, że zaraz radzę... sobie zrobiłaś to sobie radź i tyle. Jestem potwornie zmęczona. Dawno tak bardzo nie czułam fizycznego zmęczenia.
Przepraszam ze tylko o sobie....
 
Atana to ja mam tak samo jak twoja siostra..tez podpalałam, czy na imprezach czy na studiach z dziewczynami ale nigdy mnie jakos to nie uzalezniło. chce to pale, nie chce nie pale...ale w ciazy bym sie nigdy nie odwazyla nawet jednego zapalic....no i na pewno bym się pożygała :):):)
kahaka ale dzieciatko zmarło w wyniku zakażenia czy poprostu dlatego ,że urodzone w 25 tyg ciąży?
 
reklama
Pozdrawiam z domku :)

Przed wyjściem byłam pokangurowac jedna księżniczke. Zostawiłam zapasy mleka, ale ze małe juz jedza po 20ml to moje 'hektoliterki' starcza do 9 rano.

W domu sciagnelam 180ml, to jakis cud jest... M pojechał zawieźć w przerwie miedzy meczami, niech maja zapasy, nie chce by im podawali teraz mm. Moze moje mleko pomoże cos...

Jak z nimi jestem i na nie patrzę to jest ok, ale jak spojrze na innego noworodka, a potem na nie to...

Dzis ważyły 1710 i 1750, sa długie i w tym wszystkim wyglądają jak takie patyczaki. Jak mi daje je na piers to dopiero widza jaka to skala i ze one jeszcze powinny byc w brzuszku.

Na szczęście idzie im dobrze, odpukac. Spadek wagi mocno wyhamował, wiec moze zaraz bedzie szło w druga stronę. Zmniejszyli o polowe kroplowki, a to ostatnie z takich 'poważnych' wspomagan.

Atmosfera juz wesoła, Ordynatorka juz wesoła, pielęgniarki tez, żarty, zarcik. Dziewczyny maja przez weekend wyjśc z inkubatorow ;) takie zadanie 'dostały' dyzurujace przez weekend neonatolozki :)

Na szybko pojechaliśmy na zakupy i co za paranoja, w Smyku nie ma woreczkow do mnożenia pokarmu. M wczoraj zamowil w aptece woreczki medeli, 20 szt 60 zl!!! W Mathercare kupiliśmy ubranka mniejsze niz dla new baby. Na próbę, bo one sa do 3,4kg, ale wzrost tylko 50cm, a moje miały 48 jak sie rodziły.
Zestaw 3xbody i 3xpajac ponad 180 zł.!!!! Skandaliczne sa te ceny!!!!!!!!

Synek był bardzo szczęśliwy z powrotu mamy, ale tez dostało mi sie pary razy, w sensie bil mnie, tłumaczyłam i czekalam co z tego bedzie. Po chwili wyciągał reke i był szczęśliwy znowu. Duzo sie przytulal, pozwoliłam mu zasnąć przy mnie w dużym łóżku. Wyprzytulal mnie wieczorem i tatę tez. A potem nas oboje razem, przeslodki był dzis.
Oglądał juz rane po cc bo szukal dzidziusiow (zrobiła duzo mniejsze wrażenia niz rany M po ostatnim wypadku na rowerze, które M musi teraz codziennie pokazywać ;)) i z fascynacja patrzył jak robi sie mleko ;)

Ale były tez smutniejsze momenty w ciagu dnia. Wpadliśmy na znajomych wychodząc ze szpitala, takich tam dalszych, no wiec pytania itd. Ludzie reagują euforycznie na wieść, ze sie dzieci urodziły i te wszystkie 'i co wszystko ok?' i inne takie 'oczywistości'....
Mi łzy leciały pod okularami slonecznymi, a M poszedł w wersje, ze wszystko super i oczywiscie, ze rewela.

Jejku ile jeszcze przede mną takich rozmów... Poki co reaguje płaczem jak mam powiedzieć 'wcześniaki' i 33tc, inkubator...

Jednak nie ma to jak własne łóżko. Dzis po raz pierwszy bez bólu leże na boku, to cc to masakra dla brzucha jest. Mleko ściągnięte wiec korzystam z przerwy i idę spać nim bol zapędzi mnie do laktatora.

Spróbuje odpisać jutro.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry