reklama

Sierpniówki 2014

Zabijecie mnie:-) Nie dość, że się dzisiaj wyspałam, nogi tak strasznie mi nie spuchły, to jeszcze zaliczyłam niedawno drzemkę:-) Wpadłam na pomysł włączenia sobie na open.fm odgłosów natury. I tak teraz w głośnikach leci "tropikalny deszcz". Z braku laku- czyt. deszczu- i ten sztuczny dobry:-D:-D:-D Zajadam sobie herbatniki petit beurre i popijam wodą. Ot, tyle się dzisiaj orobię :-)
 
reklama
Sylwia- to się nie spinaj tylko naszykuj coś słodkiego,zrób kawę i finito. Muszą zrozumieć,że teraz już tak łatwo i przyjemnie Ci nie jest. Bez przesady. Albo jak M się dobrze czuje to niech sam wszystko przygotuje,albo poinformuje mamusię,że będzie tylko kawa i ciasto.

Mi dziś w pracy tak dobrze....klima chodzi,nawet nie wiem,że jest gorąco.
Jutro za to mam wolne to poczuje ;)

I mam piękne stópki po pedicure. Prawie mogę rodzić :P
 
carine ja jak na razie znalazłam sponsora łóżeczka - w mojej rodzinie, po prostu jak mieliśmy jechać i kupić łóżeczko to jedna osoba dała nam pieniążki i w dodatku nie dla popisu, bo nam przykazała, że mamy nikomu nie mówić że to ona zapłaciła.:-) no i w zasadzie nikt nie wie :tak:
i na tym chyba koniec.
Oczywiście dostałam trochę ubranek używanych od mojego brata i bratowej, za co jestem wdzięczna bo na pewno to też jakaś pomoc i się przydadzą :tak:
a jeżeli chodzi o całą resztę, czyli masę rzeczy tańszych i droższych które już kupiliśmy to wszystko sami kupujemy. Z rodziny M jeszcze nikt nie zadeklarował że coś kupi czy coś. Pewnie po porodzie będzie gadka w stylu "nie ma co kupić, bo już wszystko macie" - ale żeby ktoś teraz zapytał czego potrzebujemy i powiedział "nie kupujcie to my wam kupimy" to nie...

Do mojej rodziny najbliższej nie mogę się przyczepić, bo jednak dostałam ubranka, łóżeczko i w ogóle mi raczej pomagają, zwłaszcza mama - często mi pomaga coś posprzątać, ugotować, dźwignąć... to też jest ważne. Teraz remontowaliśmy największy pokój, bo chcieliśmy to zrobić dla małego żeby było więcej miejsca i np. mama powiedziała że kupi nam firanki - niby to 200 zł ale zawsze ;-) i z racji że mieszkamy w jednym domu to np. rodzice często kupują mi owoce czy jogurty żebym jadła witaminki albo jakieś inne rzeczy więc niby drobiazgi ale w trosce o wnuka w brzuszku :tak:
I wiem że jak dzidziuś się urodzi to będą na bieżąco coś kupować bo tacy już są - niby tu pieluchy, tam mleko, tu coś a jednak się nazbiera.

Od rodziny M na razie żadnych deklaracji, może potem...

gorgusia już powiedziałam M że niech nie myśli że będzie tak łatwo - już mu zapowiedziałam że ma za zadanie odkurzyć i umyć podłogi i koniec;-) i na zakupy ze mną jechać. I dodałam, że na gorąco nic nie robię a jak chce to niech sam coś robi (a wiem że nie zrobi) ;-) ale zagonię go na pewno do krojenia chleba, pomidorów, itd. Gorzej jak się okaże, że M musi w sobotę iść do pracy bo istnieje taka opcja i zostanę ze wszystkim sama... Na razie staram się nie wkurzać tą sytuację, pożyjemy zobaczymy.
Aha, i coś tam przebąkiwali że trzeba oblać nowy pokój - i powiedziałam M że jak chcą to niech sami sobie spożywają alkohol bo M ma już nie pić i być w pogotowiu. On to rozumie ale już widzę, jak się teściowa mądrzy że przesadzamy i że na pewno nie będę już rodzić...
Mogli przyjeżdżać wcześniej, zapraszaliśmy dość często w trakcie ciąży i nikt nie przyjeżdżał, a teraz jak mi to nie na rękę to wszyscy by się gościli.
 
Ostatnia edycja:
CARINE - u mnie było zarządzanie prezentami :) nie chciałam by najbliżsi i bardziej bliscy wydawali bez sensu kasę i ustaliliśmy co kto kupi. Pewne podziały sa tez oczywiste jak np cztery kółka to moj tata, a ubranka to teściowa :)

MONYA - do sierpnia to jeszcze troche, pozyjemy, zobaczymy :)

FIUUFIUU - oj 'podobie' mi sie Twoj plan wyjazdowy :)
 
Carine - ja to marzę by w koncu urodzić.... po prostu z początku trochę sie wystraszyłam, że coś brudzę..... ale przypomniały mi się czasy, kiedy to po kazdym bardziej bolesnym badaniu zawsze nastepnego dnia plamilam.... szkoda tylko ze to efekt uboczy badania, a nie początek akcji..... poki co, skurczy nadal zero...a maly dzis sie prawie wcale nie rusza
 
Dopiero teraz wracam do życia, mimo, że wszystki badania w szpitalu wyszły ok to jakos mam dzis gorszy dzień. O wynikach napisze na wizytowym za chwilę.
Czytałam, że pisałyście o wizytach rodzin, jha jestem przeciwnikiem spędów rodzinnych w szpitalach. Ale na pewno odwiedzi nas mąż, moja mama i teściowa. Skoro nie zabronię mamie, a nie miałabym sumienia to nie moge też teściowej. One na pewno wpadna tylko na chwile, żeby zobaczyć małą, bo to raczej nie o mnie będzie chodziło:-p. A co najważniejsze, to musze urodzić do soboty lub dopiero po 7 sierpnia, bo Adrian jedzie na obóz a chciałby żeby go to nie ominęło:szok:. No to zadanie przede mną.:happy:
A jesli chodzi o prezenty dla dziecka to moi rodzice sfinansowali łóżeczko i wózek, a mama po kryjomu przed tatą:-D ciągle coś kupuje z ubranek dla małej. Ostatnio stwierdziła, że są już takie promocje, że szkoda nie kupować, to robi zapasy na przyszły rok.:szok::szok::szok::szok:
Ale to tak tylko z jednej strony, przez 15 lat małżeństwa zdążyłam się już do tego przyzwyczaić. A i mam jeszcze ciocię (300 km od nas), która uwielbia zakupy w lumpkach i umie tam coś znaleźć i dostałam calą duzą reklamówkę sukienek, pajacyków - sliczności.

Ulika u nas położne mówią, że jak dziecko się nie rusza, to trzeba pić wode niegazowaną i umnie to działa.:-D

Gorgusia a ja mam nadzieję, że umyje włosy za nim pojadę rodzić i jakoś to będzie, może się schłodzi, to i czlowiek, się tak nie spoci, bo ja raczej tez z tych co bez suszarki się nie ruszają.:-D, ale kupiłam ten suchy szampon, przez którąś z sierpnióweczek polecany (przepraszam nie pamiętam która), to może te 2 doby dam radę.

Asiołek na szczęście nie zostałam, dzięki, że pytasz. USG i KTG super :-D ponoć moge rodzić dziś, jutri a rownie dobrze i za tydzień (tyle to i ja wiedziałam), szczegóły naspisze na wizytowym. A co do malowania i pudrowania twarzy to przy mojej piegowatej wolę to robić, nawet przy maluszku, niech sie przyzwyczaja, bo jak dostanie moje geny to tony pudru będzie potrzebowała.:-D

Ma_dunia jak ja Ci zazdroszczę, ja dziś na porodówce miałam badania i tak słuchalam jak te maluchy kwilą, to nic tylko ukraść i mieć z głowy ten poród i takie tam, ale się nie da, a szkoda.:-D

martusska ja dziś po badaniu ginekologicznym to po raz pierwszy krwawiłam:szok:, zawsze były plamienia, ale tym razem powiem szczerze, że się przestraszyła, ale juz jest ok i nic się nie dzieje. Ja mam wrażenie, że przy tych oststanich badaniach to nie wiem, czy Ci lekarze chcieliby przebić pęcherz płodowy, tak się z tymi paluchami pchają. MASAKRA:no:

Natkusia cudne zdjęcie Wojtusia, wspaniała pamiątka.:-D

Izis, gorgusia ja mam podobnie z makijażem, wolę go mieć nawet jak nigdzie nie wychodzę,
fiuufiuu trudno na drzemki kładę się w makijaży i wstaje już umalowana:-D.

mexi ja tez walczę z drętwieniem nadgarstków a wczoraj doszedł jeszcze ból łydek jakbym biegała po schodach,.:szok:

katrina ja tez już chcę mieć czas wypełniony, już dosyć tego polegiwania i cackania się ze sobą.

anna czy ten ananas w tym ciastu to już na przyspieszenie? to ja poproszę.:-D

carine dostałam skierowanie na monitoring, u nas lekarze po sytaucji z początku roku z blixniakami, jakos tak chuchają i dmuchają na wszystko. Na szczęście wszystkie badania ok i mogłam wrócić do domu, ale oczywiście musiałam być przygotowana, że zostanę.
 
Dziewczyny ratunku ja juz sil niemam jak boli. Dzwonilam do lekarki ze bol sie nasilil a ona kazala paracetamol wziasc. I lezec. A ja juz kwicze z bolu. Niech juz sie ten porod zacznie bo ja w swiroszpitalu...
 
Magda ja kocham swieze ananasy hihi watpie co by to cos przyspieszylo bo ja je kilogramami jem od początku hihi.
No wlasnie jestem po dosc cieplym prysznicu i nic. Poczekam może jeszcze troszke i jak nieminie to zadzwonię po meza i pojedziemy na oddział.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry