Martuskaa Julian dzień przed porodem wogole się nie ruszał, pojechaliśmy nawet do szpitala sprawdzić czy wszystko ok i było rozwarcie na 2cm. 24godziny później wylądowałam na porodówce. Z kolei z Florian rozpychał się do samego porodu...
Ja tam w szpitalu się nie ficzę, na porodówkę pojechałam też soute, bo jakoś robienie makijażu o północy uznałam za stratę czasu, zresztą już widziałam siebie z tym rozmazanym tuszem i podkładem spływającym w tym upale... Na codzień lubię lekki makijaż i fajne ubrania, ale w domu jestem zdeklarowaną dresiarą zimą i lekkie wydanie sportowe latem.
Dzisiaj zmierzyli Florianowi saturację, bardzo dobra, zważyli, ubytek masy w normie, i pobrali krew na przesiewowy test na choroby metaboliczne. A jeszcze miał badanie słuchu, też wszystko w porządku.
Ja niestety czuje dyskomfort w podwoziu, mam nadzieję, że to tylko szwy ciągną, choć lekki bol jak na @ też odczuwam... Jutro kontrola i niech wszystko będzie w porządku, bo ja chce do domu...