Asiołek
Mama Mai i Oliwki :)
Trzymajcie się tam szpitalne Mamusie... pobyt w szpitalu na oddziale położniczym pewnie jest troszkę jak czekanie przed gabinetem stomatologicznym... niestety krzyki rodzących nie napawają optymizmem... ale za to wpisy na forum chociażby Naktusi o ekspresowym porodzie
życzę Wam takich... szybkich i bezbolesnych
)))
Karaiwina jak tam się czujesz?
Ulika ja też mam zwiechę... wieje na mnie wiatrak ja się psikam wodą (spryskiwacz do kwiatów) i w zasadzie mózg taki... nieobecny...
Dzisiejsza wizyta uświadomiła mi, że ta moja Klinika ma oddział położniczy wielkości tego co jest w szpitalu i tyle samo miejsc dla rodzących... wydawało mi się, że owszem jest spora ale nie taka jak szpital...
Też się boję porodu...
Karaiwina jak tam się czujesz?
Ulika ja też mam zwiechę... wieje na mnie wiatrak ja się psikam wodą (spryskiwacz do kwiatów) i w zasadzie mózg taki... nieobecny...
Dzisiejsza wizyta uświadomiła mi, że ta moja Klinika ma oddział położniczy wielkości tego co jest w szpitalu i tyle samo miejsc dla rodzących... wydawało mi się, że owszem jest spora ale nie taka jak szpital...
Też się boję porodu...


głowa do góry! Nie Wy pierwsze i nie ostatnie
ja nie myślałam o porodzie jako o cierpieniu i dzięki temu nie czułam strachu.. myślałam tylko, że zaraz poznam moje dziecko i tylko to się liczyło.. Sierpnióweczki jestem z Wami :-)
ja rozumie, że on może być zestresowany itd ale litości.. Ty jesteś ciężarówką na terminie! A co z Waszym dzieckiem, które pochłania Twoje emocje? Jak sobie naważył tego piwa to powinien je wypić a nie chować głowę w piasek i wyręczać się Tobą.. Sory ale widzę jak to przeżywasz i jakie są Twoje nerwy..
jesteś najlepsza! Wychodzcie z Inką z tego szpitala jak najszybciej :*